Dokładnie - w przekładni nic przecież się mechanicznie nie rozłącza na postoju, tak więc auto stoi w miejscu wyłącznie dzięki zniesieniu się do zera momentów obrotowych pochodzących z ICE, MG1 i MG2. Jeśli ICE nie działa, to nie działają też oba silniki elektryczne i wypadkowy moment jest z definicji równy zeru. Gdy ICE ma zostać uruchomiony, to moment pochodzący z MG1 działającego jako rozrusznik rozdziela się między ICE a MG2 (czyli koła), i tylko odpowiednie wysterowanie MG2 sprawia, że autko sobie nie pojedzie (ale bujnąć się minimalnie może). Gdy ICE załapie i samemu zaczyna generować moment, to również do silników elektrycznych należy skompensowanie go tak, by moment na kołach był równy zeru. To kompensowanie może chwilkę potrwać

, dlatego autkiem buja. Położenie "P" niewiele tu zmienia - blokada mechaniczna przekładni ma pewien luz , nie jest to hebel zagryziony na kołach.