Do pireusa: Nie wiem dla kogo samochód jest obiektem kultu, skoro o tym piszesz i z czego to wnosisz.Pisząc o tym, że najlepiej wcale nie jeżdzić, bo wttedy nie bedzie problemu sprowadzasz swoją wypowiedż do absurdu.
Rozcieńczanie paliwem oleju nie jest jedynie domeną Toyoty i występuje {występowało u innych } także już wtedy, gdy nie było jeszcze stosowanych filtrów GPF, więc rzeczone filtry nie mogą być {a przynajmniej nie jedynym i nie głównym} powodem wzrostu poziomu oleju.Ponieważ rozcieńczanie oleju paliwem jest "faktem", który producenci "bagatelizują" lub całkowicie temu zaprzeczają i przeciwdziałają temu ewentualnie poprzez zmiany w sofcie {bez efektu, ale efekt psychologiczny został osiągnięty, producent zajął sie rozwiązaniem problemu}.Ja osobiście wiążę ten problem {paliwo w oleju} z przyjętym założeniem już na etapie projektu silnika "silnik ma jak najmniej spalać" a więc tarcie i opory silnika "pracującego" a więc rozgrzanego muszą być jak najmniejsze.Skoro tak, to jesli weżmiemy pod uwagę rozszerzalnośc temrmiczną metalu {jednego, żeby nie komplikować} to te tarcie,opory {cylinder,tłok,pierścienie} będą inne na silniku rozgrzanym i inne na silniku zimnym.Dopasowana uszczelka na elementach metalowych, rozgrzanych do jakiejs tam temperatury "przestaje " być dopasowana, gdy te elementy są zimne, tak w skrócie i uproszczeniu.No a jeśli przestała być tak dobrze dopasowana, to znaczy że np. paliwo może "swobodniej" penetrować na zimnym, niż na rozgrzanym.
Trudno więc samym softem itp. zmienić to co zostało "poczęte" w trakcie wstępnym projektowania.Bo co, wymiana np. pierscieni na inne to raz potężny koszt, dwa zmiany w ilosci spalania paliwa, emisji CO@ itp.itd, cała kaskada zmian, tego żaden producent nie weżmie na swoje barki.
A nam małym żuczkom pozostaje albo narzekać i i żalić sie na forum, albo "zorganizować" w grupę,zacząć monitorować masowo stan oleju w aucie, wysyłać próbki do analizy, zatrudnić dobrego rzeczoznawcę samochodowego i eksperta od konstruwania silników , uzyskać wiarygodna ekpertyzę i jeśli coś wniesie istotnego z naszego punktu widzenia bombardować toyotę o "naprawę" i skladac "grupowy" protest do sądu, zatrudnić dobrą kancelarię prawniczą i sądzić sie z toyotą.Moim skromnym zdaniem to nierealne.Dlatego ja, jeśli bedę miał problem z podnoszącym sie poziomem oleju to będe go częściej wymieniał, by silnik krócej jezdził na kiepskiej oliwie a po jakimś czasie sprzedam auto i kupię inne. Choć nie wiem czy będzie lepsze w tej materii, bo w istniejących czasach, karach za emisję CO2 itp.to chyba każdy prodcent "poczęstuje" swoich klientów podobnym problemem.Jak każdy wolałbym by auto nie sprawiało niemiłych niespodzianek i wcale nie zamierzam rozgrzeszać producentów, bo niby dlaczego , ale "zrozumienie to nie akceptacja, na miły Bóg przecie"
Dla ,mnie auto to metalowa klatka, ktora ma mnie zawieżć z punktu A do punktu B, ważne by była w miarę niezawodna i ważne by w razie czego była relatywnie bezpieczna w swoim segmencie.{czynnie i biernie}.Pozdrawiam.