Corolla 2002, benzyna.
Używana na co dzień w dojazdach do pracy. Bezproblemowo
Dziś pojechałem w pewne miejsce - wszystko ok.
Po około 4 godzinach wsiadam i nie zapala. Prąd jest. Tablica się świeci, radio działa, szyby się opuszczają. Żadne nietypowe kontrolki się nie świecą. Ale po przekręceniu kluczyka nie dzieje się nic. Cisza. Nie ma nawet charakterystycznego pukania gdy auto chce zapalić ale nie może.
Pomysły na wyjaśnienie tego fenomenu? Możliwe że to wina wilgoci od deszczu i elektryki?