Dorzucę głos w dyskusji o kunach. Obecnie Corolla TS 2.0. To, że wszystkie kable, przewody, dziesiątki rureczek są na wierzchu silnika dla mnie jest jakimś nieporozumieniem w tym samochodzie. Widać koszulki pojedynczych kabelków w wiązkach. U Was też tak jest czy zapomnieli mi czegoś założyć? Do rzeczy. Poprzednie autko E12 HB 5d stoczyło nierówną walkę z kunami w miejscu gdzie bywam w okresie wiosna- lato- jesień-pogryziony kabel od sondy i zgryzione zostało wytłumienie komory silnika po czym kłębki tego wytłumienia kuna mozolnie powtykała w najdrobniejsze zakamarki silnika. Jak temperatura wzrosła zaczęło dymić. Na szczęście bez pożaru.
Nauczony doświadczeniem nowe autko wypryskałem środkami No-Pest No merten, i Boll stoper- opryskałem kable i gumy, do których z góry udało mi się dojść oraz oczywiście wytłumienie pokrywy silnika. Środki mają działać kontaktowo, tzn zabezpieczać przed pogryzieniem. Nie odstraszają zwierzaka na tyle że nie wchodzi do komory silnika, niestety. Dodatkowo nabyłem 2 ultradźwiękowe odstraszacze Viano- (zasilanie bateryjne biorąc pod uwagę pojemność akku w Toyce) i umieściłem je w komorze silnika. Jakież było moje zdziwienie, gdy po którejś deszczowej nocy odkryłem, iż na środku tego niedorzecznego kłębowiska kabli są ślady kuny!!!-ciapki błota łapek, kłaki sierści . Niestety zatopiła też zęby w wytłumieniu- ale tylko drasnęła parę razy na szczęście bez większych spustoszeń, węże i elektryka tez całe? Mogę wiec powiedzieć, że być może środki zadziałały zgodnie z przeznaczeniem. Obawiam się że do czasu. Kupiłem kamerkę do monitoringu i w nocy wyczaiłem bestię jak skacze od jednego auta do drugiego nic nie robiąc sobie z odstraszaczy.
Zastanawiam się nad zabezpieczeniem silnika metodą chałupniczą od spodu i od strony nadkoli/półosi może siatką stalową /budowlaną + trytytki. Może ktoś z Was coś podobnego robił? Lub coś wie na ten temat? Gada nic poza fizyczną trwałą barierą nie jest w stanie powstrzymać. Alternatywnie będzie też na szybko budowany blaszak?