Kotku, teraz już na poważnie: opisz jak człowiek co się z samochodem dzieje, jakie ma dokładnie objawy, w jakich warunkach. Czy są jakieś błędy, czy pobiera olej, płyn chłodniczy, czy się nie przegrzewa, przelicz te swoje galony i mile na jednostki metryczne, bo nikt za Ciebie z kalkulatorem siedział nie będzie, żeby się zastanowić czy to dużo czy mało. Sprawdź, czy są jakieś wycieki na postoju, bo takie zużycie paliwa to najczęściej jest przegnity powrót a nie problem silnikowy.
Bez podania konkretów nikt tu z fusów niczego nie wywróży, a domyślanie się z ciągu bezładnych wyrazów co poeta miał na myśli też nie ułatwia sytuacji i na pewno nie zachęca do pomocy.