Witam, drugi raz (poprzedni był prawie równo rok temu) moja auriska coś odpierdziela... włączyłem samochód i jak odpalił się silnik spalinowy, to wpadł w takie drgania i coś zaczęło w nim trzeszczeć, jakby rozrusznik (którego przecież w klasycznej formie tu nie ma) nie chciał się wysprzęglić... dziwna sytuacja, bo samochód ma dopiero 65 tys. km... w tamtym roku zdarzyło się to tydzień po przeglądzie w ASO. Teraz, po krótkim postoju z trasy... nadmieniam, że samochód stał na P, bez wbitego D. Wtedy podobnie na parkingu po uruchomieniu. Może ktoś miał podobne doświadczenia?