Według mnie auta z niskim przebiegiem i w bardzo dobrym stanie nie muszą być od razu jakieś podejrzane. Zostawiałem w salonie swoją używaną Corollę jedenastoletnią, która miała coś ok. 60 tys. km. Patrzyłem później na auta używane, to nawet jej nie wystawili, po czym przyszedł do mnie mandat po pewnym czasie od nowego właściciela więc auto się sprzedało. Teraz po dwóch latach mam nieco ponad 10 tys. km, więc po trzech latach będzie ok. 15 tys. km. W zależności jak skończę leasing, to ew. samochód trafi do TPA. I jak pisze kolega powyżej, może ktoś nie płacił rat leasingu i ten skończył się przed terminem. Jeśli auto jeździło jako demonstracyjne, to jest to w ogłoszeniu. Teraz u mojego dealera autem demonstracyjnym jeździ się samemu, gdzie się chce przez ustalony czas. Miasto/obwodnica, nikt nie narzuca trasy i stylu jazdy, więc szarżowanie zależy od kierowcy. I znów stan auta zależy od osoby, która nim kieruje.