Problem z chłodzeniem wtryskiwaczy jest IMO taki, że wtryskiwacz benzynowy znajduje sięwewnątrz cylindra, a nie na zewnątrz, jak w silnikach bez wtrysku bezpośredniego. Dlatego, jeśli nie przepływa przez niego paliwo, to ulega on przegrzaniu - dla przykładu w silniku HEMI, gdzie przy małym obciążeniu odłącza siępołowa cylindrów problemu nie ma, bo w odłączonych cylindrach nie zachodzi spalanie paliwa ani sprężanie powietrza. Widocznie sprawa wygląda tak, że wtryskiwacz benzynowy jest chłodzony płynącym przez niego paliwem, zwykłe chłodzenie nie wystarcza. Jak już kiedyś pisałem, w tej sytuacji jedynym dobrym rozwiązaniem byłaby wymiana wtryskiwaczy benzynowych na podwójne - podające benzynęalbo LPG, zależnie od tego, który system ma pracować. Nie wątpię, że producenci instalacji LPG już nad tym tematem pracują (razem z producentami wtryskiwaczy). Jednak z oczywistych względów rozwiązanie takie byłoby znacznie droższe niż obecne instalacje IV czy V fazy - wtryskiwacze bezpośrednie są na pewno droższe od zwykłych.
Zastosowanie systemów IV czy V generacji do D-4 wiąże sięteż, być może, z innym problemem - prawdopodobnie systemy konwencjonalne nie będą w stanie przygotować mieszanki o takich parametrach, jak mieszanka powstająca przy wtrysku bezpośrednim - może okazać się, że silnik w ogóle odmówi pracy, albo nie będzie pracował w jakimś zakresie obrotów. Do tego dojdą kłopoty ze składem spalin i regulacją zapłonu oraz otwarcia zaworów - słowem, masakra.
Szkoda tylko, że producenci lub dealerzy lojalnie nie uprzedzają kupujących, że silniki z wtryskiem bezpośrednim nie nadają siędo zagazowania - ciekawe, jak wówczas wyglądałaby ich sprzedaż u nas, Holendrów czy Włochów... Zwłaszcza, że nie okazały sięwcale taką rewelacją jak zapowiadano kiedy wchodziły na rynek.
Na niniejszym forum co rusz pojawiają siępełni nadziei właściciele Toyek z D-4, a potem okazuje się, że kupili świetny samochód, na którym nie będą w stanie nic zaoszczędzić kiedy cena benzyny zwariuje do reszty. Jedyna nadzieja w producentach instalacji LPG, że wprowadzą wkrótce VI generację. Nawet gdyby kosztowała 15 tysięcy, to wielu ludziom opłaci sięją założyć, zwłaszcza, że teoretycznie powinna wyraźnie poprawiać osiągi samochodu i nie powodować szkód w silniku. Stawiam jednak brylanty przeciwko kasztanom, że VI generacja nie pojawi sięzbyt szybko, a kiedy wreszcie znajdzie sięna rynku, to jedynie w wersji OEM - do montażu fabrycznego. Mam jednak nadzieję, że sięmylę...
T.