Hey,
Dawno mnie tutaj nie było, choć sytuacja dzisiaj sprawiła że chciałbym zasięgnąć opinii doświadczonych kolegów i koleżanek:-).
Przyjechaliśmy właśnie do Wawki bo jutro lot na wakacje.... atmosfera fajna, wszyscy się cieszą.... aż do momentu jak dobijamy do hotelu, zobaczyłem parking podziemny to zjeżdża, widziałem co prawda że brama zamknięta ale sądziłem że się otworzy, otóż nie..... parking w remoncie....coz musiałem wycofac no bo co miałem zrobić? Choć wiedziałem że łatwo nie będzie. Zjazd na parking mega stromy, do tego stopnia że jak tylko puściłem ręczny to zjeżdżal w bramę... więc panika, jak już udało mi się wdusic tyle gazu aby zaczął cofać (Około 4-5 k obrotow) to po dwóch,trzech sekundach poczułem zapach opalenizny.... w panice zatrzymałem auto na ręcznym w połowie podjazdu ale generalnie patowa sytuacja bo chcąc nie chcąc musiałem jakoś wyjechac:-/. Tak więc znów zacząłem cofać i mimo zapachu... de facto wyjechałem zatem w 2 turach aż stanąłem autem na równym poziomie.....
Teraz zamiast cieszyć się z wakacji to to czuje rozpacz i rozmyślam o aucie.... mogę się zdać na wasze rady co dokładnie mogłem uszkodzić? Silnik? Skrzynia biegów? Sprzęgło? Czy wszystko ?
EHH dmucham na samochód (3 letnia corolla 132km 1.6 benzyna) i teraz jestem wręcz wściekły...
Jakieś rady czy kompletnie uszkodzilem coś? Do wymiany? Nawet nie wiem jak to zweryfikowsc:-((((
Z góry dzięki.....