Witam Szanownych Forumowiczów,
Jako, że kończy mi się najem i jutro oddaję RAVkę, chciałem pożegnać się z tym forum wpisem podsumowującym 3 letnią przygodę z Toyotą.
Może komuś się przyda przy kupnie używanej RAVki 4gen...

Była to moja pierwsza w życiu Toyota... i prawdopodobnie ostatnia (choć mówią "nigdy nie mów nigdy")

Auto bądź, co bądź wygodne, przestronne wewnątrz, nieźle zmontowane, z bardzo przyjemnym układem napędowym w codziennym użytkowaniu. I to w sumie tyle z zalet. Moim skromnym zdaniem, auto idealne dla osób 50+ (z całym szacunkiem do Forumowiczów, to nie jest obelga, a jedynie moja obserwacja po zachwytach ojca i teścia nad tym autem

), które nie interesują się zbytnio motoryzacją, a potrzebują narzędzia do wygodnego, niezawodnego przemieszczania się z pkt. A do B.
Przez 3 lata i 29 544km było kilka drobnych usterek typu:
- fabrycznie niepodłączone sterowanie radia z kierownicy
- niezaprogramowany (choć bardziej wyglądało mi to na zagubiony przez obsługę Arvala) drugi kluczyk
- skrzypiąca na wybojach "cykor-łapka" nad drzwiami pasażera
- awaria elektr. sterowania odc. lędźwiowym w fotelu kierowcy (wymiana całego siłownika na gwarancji)
- ...oraz największy IMHO problem, znany już na forum - benzyna w oleju i jego wysoki poziom ponad max.
Do tego dochodzą:
- co raz częściej w ostatnim czasie wariuje tylna klapa - nie reaguje na guziki, oraz potrafi zatrzymać się w połowie bez powodu.
- dwa mikro-pęknięcia dermy udającej skórę na boku siedziska kierowcy i powoli rozłażące się szwy (generalnie potwierdza się to, co czytałem 3 lata temu - słaba jakość "skóry" w tych fotelach i częste wymiany nawet jeszcze na gwarancji)
Jako, że nie zdążyłem tego zgłosić - będą to problemy przyszłego właściciela...

Poza tym, auto na medal

. Jeździ, skręca, hamuje.
A brak podświetlenia guzika do składania lusterek i brak pamięci fotela przy elektrycznym sterowaniu potrafił doprowadzić małżonkę do szewskiej pasji. Do tego przedpotopowy infotainment bez AA/CP. Ukłony Japończykom - tak bezsensownych oszczędności w aucie za 178tys. zł nie zapomnimy do końca życia

Natomiast za jedno muszę podziękować Toyocie - skutecznie wyleczyła mnie i moją żonę z aut typu SUV. Moooże za 20 lat zmienię zdanię, ale póki co - żadnych SUVów. Prowadzenie tego kloca w odniesieniu do moich poprzednich aut to koszmar. Nie wiem dlaczego, ale w każdym zakręcie pokonywanym z prędkością >70km/h przpominał mi się mój pierwszy samochód - Polonez Caro MR'91. Te miękkie bujanie, te przechyły, ten gumiasty układ kierowniczy - kojarzy ktoś?

Z kolei sam napęd HSD (pomijając ten problem z olejem) - cud, miód i orzeszki. Ta płynność w mieście, ta cisza w korkach - wręcz relaksujące auto. Spalanie też fajne, bo średnie na przestrzeni 3 lat to u mnie ok. 7.9L. Jak na takiego kloca, to całkiem nieźle, IMHO. Głównie miasto (Szczecin) i sporadycznie trasy autostradami/ekspresówkami. Jakikolwiek klasyczny benzyniak o podobnej mocy pod moją nogą wypijałby min. 10L/100km - to pewne.
Tymczasem wracam nacieszyć ucho i oko klasyczną motoryzacją - jeszcze nie mamy upatrzonej marki, ani modelu, ale na bank będzie to jakieś rodzinne kombi. Ma być nisko, sztywno i twardo, i w zakrętach ma się kleić do drogi niczym gokart. No i ma być min. 200KM i nie więcej niż 7.5s do setki

. Parafrazując klasyka: jestem zbyt piękny i młody, by jeździć nudnym autem

Pozdrawiam i życzę wszystkim bezawaryjności i szerokości na drodze!