Ha !
Nareszcie doczekałem sięefektów roboty z silnikiem !! Dzisiaj zamrugała kontrolka oleju i trzeba było dolać co nieco.
Policzyłem ile to wyszło od ostatniej dolewki i jestem bardzo miło zaskoczony

:-DD
Początkowo po wymianie pierścieni brała tyle samo co przed (0,5l/1000km) i byłem nieco zły na serwisSJ.
W porządku, myślęsobie, pierścienie muszą sięułożyć. Zrobiłem 2...3...4...5 tysięcy km, a zużycie spadło raptem o ok. 0,1l/1000km. Już byłem zły, że wyrzuciłem pieniądze w błoto, bo nie takiego efektu sięspodziewałem. Machnąłem ręką i zacząłem pociskać niunięcoraz mocniej aż po ok. 12000km wróciłem do stadardowego stylu jazdy czyli tryb zero-jedynkowy do 5-5,5tys obr
Dzisiaj zaglądam w zapiski kiedy była ostatnia dolewka i jak duża i szczęka mi spadła na klawiaturę

Na chwile obecną wychodzi, że Niunia życzy sobie raptem niecałe 0,15l oleju na 1000km !!! :-DD :-DD :athunbsup :cnice
Jeszcze trochęsiędotrze i zapomnęco to dolewki między wymianami :-D :aclap:
Spodziewałem się, że japońskie części w jaopńskim aucie będą siędłużej docierać niż standardowe 1000km. Myślałem że tak z 5-6tys km wystarczy, a tu okazuje się, że dopiero po ok. 18000km (tyle mam od wymiany pierścieni) autko zaczyna dochodzić do siebie ! :-DD
Prosta nauka na przyszłośc dla wszystkich robiących coś przy silniku:
japoński silnik dociera siępo 20000km !! (słownie: dwadzieścia tysięcy kilometrów) :-D
Kamień spadł mi z serca. Wychodzi na to, że ten silnik jeszcze mnie przeżyje

:modlitwa: :bbravo:
Cieszęsięjak małpa do banana :cnice: :cnice: :cnice:
Pozdro.