Ja dla odmiany wymieniałem wiele razy koło i przynajmniej dwa przypadki były takie że żaden zestaw naprawczy by nie pomógł. Gdyby nie było zapasu/dojazdówki to skończyłoby się na lawecie z czego raz w środku nocy.
Miałem podobnie. Nie był to środek nocy, ale już było ciemno, ulewa taka, że momentami trzeba było stanąć (najlepiej pod drzewem), bo widoczność na kilka metrów, do tego 2-letnie, przestraszone nawałnicą dziecko na pokładzie. Czekanie w takich warunkach nie wiadomo ile na lawetę to nie byłoby nic przyjemnego... (zmiana koła też przyjemna nie była, ale przynajmniej szybsza:P)
Ile czasu zajęło Ci wymiana koła (zakładam, że trzeba było cały bagażnik opróżnić)?
Najdłużej na assistance czekaliśmy 2h i to tylko dlatego, że przyjechała laweta z autem zastępczym, bo był gwóźdź boku opony, a to było auto, do którego jeszcze wtedy nie było dojazdówek, a że względu na dużą felgę i specyficzny model opony, jedna opona nie była do dostania na szybko.