Mi któregoś pięknego sobotniego wieczora pościagali kołpaki na pl. Kościuszki we Wrocławiu.
Najlepsze w tym wszystkim było to, że ja jeszcze nie zdąrzyłem z auta wysiąść, bo zaparkowałem na chwile przy przez tel pogadać :lol:
Usłyszałem tylko
pyk, pyk z prawej strony auta, wysiadam by zobaczyć co siękurna dzieje, a tu koleś klęczy przy tylnym lewym kole z kołpakiem w łapskach, a drugi łepek obok niego trzyma dwa ściągnięte z prawej strony
Niezłe mieli miny jak mnie zobaczyli :twisted: Ja zresztą pewnie też miałem nielepszą.
W każdym razie kołpaki odzyskałem, bo jak spieprzali, to moje kołpaczki rzucili pod inne auta stojące na parkingu.