No to taka ciekawostka. Chwaliłem się tutaj że oddaje auto do konkurencyjnej marki na konserwację masą bitumiczno-asfaltową.
No to po godzinie od oddania dzwonią z serwisu że jak podnieśli auto to złapali się za głowę. Nie podjęli się. Ilość przewodów, kabli, osłon ich przerosła. Uczciwie przyznali że mają wątpliwości jak to się tam zachowa z ich środkiem,.ale także wymaga to ostrego demontażu i dobrego zabezpieczenia przewodów itd. Co ciekawe oni robią konserwację od wielu lat. Różnych marek, nie tylko Hyundaia i są chwaleni.
Jak widać chyba dawno lub wogole nie robili hybrydy. Przyznali też że Hyundai ma mniej skomplikowane podwozie i jest gorzej zabezpieczony od Toyoty.
Odpuściłem narazie wszelkie zabiegi, sporo rozmów z mechanikami, użytkownikami Toyot i uważam że ze spokojna głowa spokojnie 10 lat pojeżdżę.
Uważam również że ciężko znalezc zaufane osoby które uczciwie i dobrze to zrobią przy okazji nie uszkodzą samochodu czy też lakieru. Widzę jak niekotre osoby robią po 5 samochodów na raz, przepychając jen po stanowiskach przez 2 tygodnie.
Chętnie bym może i nawet "popsikał jakimś środkiem newralgiczne miejsca ale sam się nie odwaze. Osoby które są niejako zaufane mieszkają zbyt daleko ode mnie abym póki co udał się na taką wycieczkę.
Myślę że warto obserwować podwozie a taka operację wykonać na spokojnie nawet po miesiącach lub paru latach.
Pamiętajcie też że większość zakładów daje gwarancję maks na 5 lat. Trochę to dziwne. Powinno być wg. mnie raz a dobrze.
Takie oto moje przemyślenia po na prawdę masę rozmow, opinii i również rozmów z osobami które się tym zajmują
Popieram również powyższe wypowiedzi które wylewają trochę chłodnej wody na głowę, ale takiej zdrowej wody
