.efekty są marne
Cóż... można rozważyć. Jednak dla mnie wywalanie wykładziny i kokpitu to grubsza robota i raczej sam bym tego nie robił. Jeżeli komuś zlecić to naprawdę zaufanej firmie, bo czy aby na pewno wszystko będzie poskładane jak trzeba, nie połamane zatrzaski i wszystkie śrubki w komplecie?
I niestety może być niedosyt... po każdym etapie wyciszenia zaczynają być słyszalne niesłyszane dotąd miejsca. Ucho ludzkie się adaptuje... przejedź 20 minut z otwartymi oknami, następnie zamknij i zobaczysz jak zrobi się cicho. A pozostanie dach i rzeczy które trudno poprawić czyli pojedyncze głośne szyby, uszczelki okienne, papierowa wibrująca blacha itp. Reasumując konstrukcja tego samochodu nie jest nastawiona na wybitne parametry akustyczne. To co jeszcze łatwo można poprawić, to wyciszyć nadkola od wewnątrz i kupić ciche opony.