Moje auto ma 4,5 miesiąca i dzisiaj rano chcąc je uruchomić, taka niemiła niespodzianka - auto (drzwi i wszystko inne) nie reaguje aby je otworzyć dzięki pilotowi, totalna niemoc. Musiałem drzwi kierowcy otwierać tym bagnecikiem z pilota, ale w aucie ciemno i brak jego reakcji na cokolwiek. Wymiana baterii w kluczyku/pilocie (jest tam CR2450), ale nic to nie pomogło. Telefon do Toytoty, oni mówią aby dzwonić do assistance Toyota i po 45 minutach ono przyjeżdża, mierzy akumulator (3,5V, a powinno być coś ponad 12V). Nie wiadomo dlaczego. Pan podpina prąd i po odpaleniu auta poleca, aby silnik pochodził przez jakieś 45min. a następnie jechać do ASO niech zbadają co i jak co też czynię, bo mam dość blisko. W ASO sprawdzają na parkingu, cmokają i się zastanawiają jaka mogła być przyczyna. Następuje pomiar i akumulator pokazuje 12,7V, czyli odżył i wszystko jest OK... Cuda wianki panie...
Znam słabość tych akumulatorów, ale nie spodziewałem się, że po 4 miesiącach taka sytuacja. Najkrótsze moje przebiegi, to ok. 15km w jedną stronę, a auto zaparkowałem 30.10. wieczorem po przebiegu 100km. Zastanawia mnie także to, czy niewyłączenie w aucie indukcyjnej ładowarki telefonu po zaparkowaniu, mogło się właśnie przyczynić do rozładowania akumulatora, bo jadąc dziś do ASO zauważyłem, że na ładowarce świeci się lampka? Innej przyczyny nie znam. Przecież auto było zgaszone i zamknięte...