Przesiadam się z innej japońskikej marki i jak na razie to chyba żałuję. Czekam i czekam (zamówienie było na poczatku marca, produkcja mimo światłych obietnic o przyspieszeniu - w połowie września). MyToyota (web + apka) kłamią, diler ściemnmia, auta nie widać - co więcej nikt nie chce podać terminu dostawy. Termin umowny przekroczony, a auto gdzieś stoi w Europie. I ten podpadający pod UOKiK zapis w umowie, wg mnie abuzywny, że nie odpowiadają za opóźnienia. Jak na markę "wiodącą" w Polsce to wstęp bardziej niż zniechęcający.