Ja wczoraj miałem ciekawostke z autem :D
Ostatni raz jeździłem w piatek, zaparkowałem i tak sobie odpoczywał przez weekend.
Z niedzieli na poniedziałek było -11, ale do auta wsiadłem koło południa już tylko -6.
Podchodze do auta i centralny "otwiera" i zaraz zamyka.
Mówie WTF - pradu brakuje czy co?
Proba otwarcia klucyzkiem - kluczyk nie wchodzi...
Ide od pasażera i centralny otwiera, wiec myk do auta, sprawdzenie, prad jest.
Recznie otworzyłem od środka lewą strone i w drogę, ale sie nie ryglował po ruszeniu.
Potrzebował dobre 20 minut jazdy zeby "odblokowac" pasazera z tyłu i prawie 35 minut, żeby kierowca "odpuścił".
Potem już działał ok.
Ciekawe czy przy kolejnym mrozie sie powtorzy
