Miało wejść w UE, a dalej u nas z czasem prawo na te buble, czyli coś na nakręcanie co2. Chyba dłuższa gwarancja i raz wymiana, a nie ileś razy jak pamiętam. W to się wpisują łelektryki, które po dzwonie są do wywalenia na śmietnik jak słyszałem, bo producenci nie gwarantują poprawności, no i nie ma rozwiązania na recykling aku od nich. Pewnie dlatego bo nie było to w interesie wynalazców/sprzedawców łelektryków, jak i ideologii zaprzeczenie i inicjatywa poległa. Mogę się w czymś mylić tutaj, bo nie pamiętam wszystkiego. Podobnie jest z wiatrakami, ta dają czystą energię, ale utylizacja tego to kilka firm i drogo, a i wykorzystanie tego nie jest potem proste i mało ma zastosowań.
Ale wobec tego nakręcania i popędzania bubla bublem. Jak to się ma do biernego polegania na knidze, zaleceniach i ASO. Czy nie warto, tym bardziej od nowości zdrowo to przemyśleć, kto w tym ma interes i na kogo korzyść to jest pisane. Z jednej strony popiszemy sobie, buble teraz. A za rogiem, nie poprawiajmy konstruktora, tylko 0W20 jako lekarstwo dla wszystkich i zawsze super 15kkm. Czy to trasy, miasto, tyrka, czy pyrkanie po bułki. A 5W30 to złe zło, tylko floty leją i 10W, 15W. Ja tu czuję wygodnictwo i hipokryzję. W dobie takich czasów, warto jednak brać margines bezpieczeństwa swego, dla mienia swojego, bo od strony producenta ryzyko może być z mostu podjęte za głębokie.