Naszła mnie taka refleksja nt. mojego samochodu:
1) średnica koła - 62 cm,
2) obwód koła - 194,7 cm, w zaokrągleniu 195 cm, czyli 1,95 m (3,14x62),
3) prędkość obrotowa silnika - 2500 obr./min,
4) w ciągu godziny wał silnika wykona 150.000 obrotów (2500 x 60),
5) prędkość samochodu przy tej prędkości silnika na IV biegu - 83 km/godz., czyli 83.000 m: IV bieg tylko jako przykład,
6) w ciągu godziny wał główny silnika wykona 150.000 obrotów (2500 x 60),
7) w ciągu godziny koła obrócą się - 42,564 razy (83.000 m : 1,95 m),
8) przełożenie wału silnika na obroty koła - 3,52 (150.000 obr. : 42,564 obr.), czyli na 3,52 obroty wału silnika przypada 1 obrót koła,
9) przełożenie skrzyni biegów na IV biegu - 0,9 - czyli wałek zdawczy skrzyni biegów kręci się wolniej niż wał silnika (nadbieg); na 1 obr. wału silnika przypada 0,9 obr. wałka zdawczego skrzyni biegów, czyli na 3,52 obroty wału silnika przypada - 3,17 obr. wałka zdawczego skrzyni biegów (3,52 x 0,9),
10) skoro przełożenie wału silnika na obroty koła wynosi 3,52 (pkt 8), a wałek zdawczy skrzyni biegów kręci się wolniej niż wał silnika (przełożenie 0,9, - pkt 9), to oznacza, że wałek atakujący w przekładni głównej kręci się wolniej niż półoś koła, a zatem przełożenie półosi koła w stosunku do wałka atakującego przekładni głównej wynosi - 1,11 (3,52 : 3,17).
Moje pytanie do mechaników:
jakie jest uzasadnienie budowy układu napędowego, w którym najpierw stosuje się przełożenie skrzyni biegów 0,9 (nadbieg), a w przekładni głównej kasuje się to przełożenie w takim samym stopniu?
Mam nadzieję, że moje rozumowanie jest poprawne. Jeśli nie, przyjmę każdy konstruktywny wytyk.

PS
Chyba wiem, gdzie popełniłem błąd.
Przełożenie obrotów silnika na koła 3,52 jest dzięki także przełożeniu w skrzyni biegów 0,9. Zatem poprawne rozumowanie winno być takie: 150.000 x 09 : 42564 = 3,17. Te 3,17 to przełożenie przekładni głównej.
Będzie OK?