Załamka jak się czyta takie posty…
To, że nie jest własnością Toyoty to wiedzą wszyscy. Ale ktoś ich zmusza do korzystania z tego placu.
Koncern z takim poziomem sprzedaży powinien mieć swój własny punkt przeładunkowy.
Ale jak się ma takich niewymagających klientów to w sumie po co.
Niech czekają po dwa lata na auto. Ważne, że mogą Toyotę kupić.
Jasne, że mogliby mieć swoje, tylko to pewnie nie ma uzasadnienia. Zastanawiam się, czy w swojej firmie wszystko robisz swoimi ludźmi od A do Z. Włącznie z ochroną, sprzątaniem i realizacją przesyłek.
Zastanawiam się też jak budowa własnego centrum zamiast korzystania z outsourcingu, gdzie auto stoi 2-3 tygodnie, miałaby skrócić czas oczekiwania na auto o 2lata.
Tyle się wydarzyło, a ja akurat w drodze nad morze

.
Wszystkiego nie robię ale… jak firmy sprzątające nie ogarniały tematu i pracownicy się skarżyli to zatrudniłem dwie osoby do sprzątania i problem został rozwiązany… jest drożej ale ważne, że pracownicy zadowoleni i czysto mają.
Jak firmy przewozowe nie dostarczały mi pracowników na czas i to zorganizowałem własny transport.
Na razie 3 Proace, dwa Caddy w dostawie do końca roku (będziemy testować co to za wynalazek).
Kluczowi klienci przestali narzekać.
Toyocie się nie dziwie bo jak postępować z takimi klientami?
Pokażesz im, że na aucie z fabryki jest rdza to Ci wytłumaczą, że cechą metalu jest to, że rdzewieje i nie ważne, że mamy XXI wiek i z problemem rdzy sobie poradzono. Dla niektórych problemem jest to, że ktoś na poprawianiu fabryki zarabia pieniądze…
Toyota zauważyła, że służalcza postawa jest zakorzeniona na wschodzie i wydzieliła do obsługi TCE.
W Europie odpowiedz, którą dostał Kenny by po prostu nie przeszła…