Kenny, to jest normalne, np. w Kanadzie, gdzie trochę mieszkałem. Dealerzy wiedzą, że zadowolony, "dopieszczony" klient ceni sobie kontakt i zainteresowanie, i potem wraca. Tak buduje się zaufanie, które potem procentuje. Wraca po akcesoria, po serwis, po poradę, potem po następny samochód. Tak właśnie robi się interesy i rozwija firmę, traktując klienta profesjonalnie, jak partnera, który tu zostawia swoje ciężko zarobione pieniądze i należy mu się coś za to. To właśnie nazywa się "kulturą sprzedaży", gdzie obie strony są zadowolone. Tylko trzeba dać coś z siebie. Tylko tyle i aż tyle... Powinniśmy to egzekwować w dobrym interesie obu stron, bo to jest, a u nas powinno być standardem.