@Zbig - Ty możesz mieć rację.

Po zdarzeniu opisanym w pierwszym poście, dokonałem szeregu testów, tzn. porównywałem w tym samym momencie wskazania prędkości pokazywane przez:
1) nawigację MODECOM Mx3,
2) GPS w moim wideorejestratorze VIOFO A119 v3,
3) GPS Google w moim telefonie,
4) informatora zainstalowanego przed newralgicznym skrzyżowaniem w małej miejscowości pod Kaliszem, przez którą często przejeżdżam.
Od zarządcy drogi, na której został zainstalowany ten informator (tablica/znak drogowy wyświetlający prędkość zbliżającego się pojazdu) dowiedziałem się, że ten informator dokonuje pomiaru prędkości na podobnej zasadzie, jak stacjonarny fotoradar.
W trakcie tych testów jeździłem na tempomacie, aby wyeliminować jakiekolwiek wahania prędkości wynikające z ewentualnych drgań nogi na pedale przyspiesznika. Tempomat w mojej CV działa bez zarzutu. Testy te wykonywałem na drodze płaskiej.
Wszystkie powyższe urządzenia wskazywały identyczną prędkość, mniejszą o ok. 8-10 % niż wskazywana przez licznik samochodu.
Najbardziej stabilnie prędkość pokazywała nawigacja MODECOM Mx3.
Zauważyłem też, prędkość najbardziej była niestabilna, mimo jazdy na tempomacie i idealnie nieruchomej wskazówki pokazującej prędkość przez licznik prędkości w samochodzie, w GPS w moim telefonie oraz w wideorejestratorze. Ta niestabilność była - moim zdaniem - związana z jazdą na zmieniających się odcinkach pokonywanej drogi. GPS w tych urządzeniach był chyba bardziej wrażliwy na zmieniające się otoczenie w trakcie jazdy.
W tej sytuacji, w tym szczególnie z uwagi na fakt, że informator, o którym piszę w pkt. 4) działa na zasadzie podobnej, jak fotoradar stacjonarny, oraz na skutek Twoich uwag co do sposobu pomiarów prędkości przez policjantów, jestem prawie pewien, że policjantka źle zmierzyła mi prędkość. Aby moja prędkość faktycznie wynosiła 73 km/h, jak wskazał miernik użyty przez policjantkę, musiałbym według licznika samochodowego jechać z prędkością ok. 80-82 km/h. A temu zdecydowanie zaprzeczam. Dobrze, że skończyło się tylko pouczeniem, za co jestem policjantom wdzięczny.

Zresztą, takie testy (poza lepszym samopoczuciem) i tak nie mają znaczenia prawnego w przypadku ewentualnego sporu rozstrzyganego na drodze sądowej.
Od tamtej chwili jeżdżę z prędkością pokazywaną przez licznik samochodowy tylko o ok. 5 km/h większą niż dopuszczalną przez przepisy. Chyba nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło (chyba tak jakoś to brzmi).

@Zbig - wielkie dzięki.
