Cześć,
Nie po raz pierwszy spotykam się z teorią, pozostawianie włączonej klimatyzacji przez cały rok poprawia jej funkcjonowanie i zapobiega awariom. Że niby mniej grzybów, lepsze smarowanie mechanizmu, mniejsza korozja skraplacza... Druga strona twierdzi, że współczesne agregaty same o sibie dbają i nawet jeśli są wyłączone z guzika, to uruchamiają się co jakiś czas na minimalnej mocy w celu "konserwacji".
Czy ktoś ma może konkretną wiedzę, jak to jest we współczesnych Toyotach?