Witam,
Zakupiłem Toyotę Yaris 1.4 D4D 2003 od mamy mojej dziewczyny. Z pół roku temu pojawił się problem nagłej utraty mocy i gaśnięcia samochodu. Jak jechałem to auto nagle słabło i 3,5 tys obrotów to był max, po tym wiedziałem, że auto zaraz zgaśnie i muszę szukać miejsca aby się zatrzymać. Podpinałem komputer, kasowałem błąd P1228 i P1633 i mogłem jechać dalej. Zakupiłem nowy zawór SCV, ale problem nie ustąpił i działo się tak do momentu aż ukręcił się wałek rozrządu (do tej pory nie pojawiał mi się wcale check engine - dalsza część historii wyjaśni). Wymieniłem wałek na nowy i jakiś czas jeździłem dalej aż historia zaczeła się powtarzać. Ze względu na błąd P1633 chciałem kupić nowy akumulator do momentu aż auto zgasło znowu i nie dało już się skasować błędów. Oddałem auto z mechanikiem do elektryka samochodowego, który naprawił komputer samochodu i przywrócił nigdy nie działającą lampkę check engine ale auto nie działało ponieważ okazało się, że również pękł drugi wałek rozrządu. Po naprawach już wszystkiego auto działało 4 miesiące. W niedzielę 13.08.2023 około 12 ostatnio przy odpalaniu zauważyłem, że zapaliła się lampka check engine więc od razu podpiąłem komputer i znalazłem znowu błędy P1228 i P1633 - skasowałem i jechałem dalej. Dzisiaj tj 17.08.2023 znowu po odpaleniu zauważyłem check engine - i znowu okazało się P1228 i P1633. Nie mam pojęcia co się dzieje. Przez 4 miesiące było dobrze, bez problemów, autko paliło miało moc. Wcześniej wałki pękały w trakcie jazdy. Teraz dzięki temu, że mam check engine od razu gaszę auto i kasuję błąd. Nie wyskoczył mi narazie podczas jazdy tak jak się to działo wcześniej ale chcę uniknąć trzeciej wymiany wałka rozrządu bo chcę nim pojechac na wakacje. Czy macie jakieś pomysły. Ten elektryk co ostatnio naprawił wraca z urlopu w 23.08.2023 i nie chcę do tego czasu uszkodzić auta znając już fakt, że możę ukręcić się wałek. Przejechałęm tym autem 18tys km, olej zmieniałem po 10tys więc wychodzi, że wałki w tym aucie zmieniam częściej niż olej
