W pierwszym poście napisałeś:
"W czasie miejskiej jazdy przy ciepłym silniku samochód nagle wszedł na wysokie obroty a z silnika zaczął wydobywać się biały dym w dużej ilości.Pojawiło się też grzechotanie jakby wiatrak o coś obcierał.
Samochód po kilku minutach normalnie odpalił i jakoś dojechałem do domu"
Skoro samochód po kilku minutach normalnie odpalił, to przedtem musiał zostać wygaszony. W tym poście nie napisałeś, w jaki sposób został wygaszony.
Później napisałeś, że:
"Silnik "rozbiegał się" na wysokie obroty i nawet z kluczyka nie dało rady wyłączyć.".
Skoro kluczykiem nie dało się go wyłączyć, to moje pytanie: jak go wyłączyłeś?
Przecież dopiero później napisałeś, że mechanik powiedział, co zrobić, jeśli kluczykiem nie można silnika wygasić. Dla mnie był oczywisty wniosek, że przedtem nie wiedziałeś o takim sposobie albo wiedziałeś i go zastosowałeś, lecz nie napisałeś tego wprost w pierwszym poście.
W którym poście napisałeś, jak silnik wygasiłeś?
To, co pod podanym przez Ciebie linkiem jest napisane, znam bardzo dobrze. Mam diesla Toyoty.