Np zmienić Proace na pojazdy z grupy VAG. Nie są idealne ale w porównaniu wypadają zdecydowanie lepiej.
Wtedy można jeździć już nie tylko wokoło bazy w promieniu do 100 km, lecz dalej, co pozwoli wysłać ot choćby kierowcę poza granicę kraju i nie ma strachu ze wroci na dwa auta (zestaw laweta a na nim proace) , do tego nie czeka się miesiącami na części zamiennie (tak teraz jest z Proace - paranoja - nawet filtrów brakowało... to wkładali z Intercarsu jako oryginał). Samochod ma zarabiać na siebie. Nie stać w serwisie na kolejną wymianę silnika, problemy z Adblue, uszkodzone wtryski, stopiony DPF, bo pasek się zerwał, bo walki rozrządu przestawiły, bo diagnozują... Bo kolejna kampania na wypadające sprężyny zawieszenia. Mówimy tu o wersji z silnikiem konwencjonalnym. Wersja elektryczna to dopiero Szatan, baterie wysokiego napięcia padają po 2 miesiącach (z czego filmiki w ASO powstają ciekawe), falowniki z gownolitu, wieczne problemy z ładowaniem, zasięg przemilczę. Chory sen pijanego....
Filozofia dać logo japońskiego producenta na wynalazku nie powoduje że samochód magicznie staje się bezawaryjny. Owszem - się sprzedaje. Klient zasmakuje posiadania i momentalnie przeciera oczy. Jak to? Połowę mojej floty mam w ASO na serwisie? Obsługa serwisowa? Bez komentarza.
To moja prywatna opinia.