Od kilku dni zaobserwować, a raczej słyszeć, się dają dziwne, puste stuki z tyłu, zlokalizowane "gdzieś po lewej stronie". Wiem, że to mało profesjonalne (sic!), ale:
- stuki te nie są skorelowane z pokonywaniem nierówności - owszem, słychać je kiedy droga przybiera kształty wczesnego fałdowania alpejskiego, ale przy forsowaniu dziurek po-odwilżowych, albo 'martwych policjalntów' raz jest cisza, a innym razem słychać stuk,
- stuki pochodzą z miejsca - tak myślę - gdzie zlokalizowany jest naciągacz tylnich pasów bezpieczeństwa a ponieważ testowałem jazdę z *puściutkim* bagażnikiem wykluczam nomen omen klucze, trójkąt, parasol, baniak na płyn, itp.,
- i wreszcie ktoś, kiedyś zamieścił posta, że <cyt>"w miarę wzrostu V słyszy zwiększający się poziom natężenia szumu z okolicy... dachu</cyt>. Ponieważ kiedyś przez to przeszedłem (winowajcą była antena postawiona na sztorc) szybka odpowiedź na grupie ucieszyła autora wątku, któy postawił...
wirtualnego browca

)

).
Z mechaniką jestem na bakier, więc niespecjalnie uśmiecha mi się odstawienie auta do jakiegoś serwisu, który dokręci śrubkę lub poluzuje "coś tam" a mniue poinformuje, że nastąpiła wymiana tylniej belki

)
A mówiąc poważnie: może ma ktoś empirycznie zbliżone przeżycia. Na pewno nie jest to lód i obawiam się, że dźwięki przybierają na swojej mocy i częstotliwości występowania.
Autko: Avensis 98, 2.0, sedan.
I na zakończenie: ojej, ile tu zmian!! Dawno tu nie byłem, a szkoda :D