Moim zdaniem jeśli jak napisałeś pieniądze nie są problemem, to brałbym nową. Polift ma jakieś ulepszenia względem przedlifta pewnie nie tylko wizualne, ale takich, których nie widzi zwykły kierowca. Poza tym jeśli zamierzasz jeździć do 10 tys. km, to przebieg, który ma używka zrobisz na nowym w 8 lat? Ja bym dopłacił. W moim przypadku, gdy kupowałem nowe auto, to czytałem, że kupując hybrydę nigdy się mi to nie zwróci w porównaniu z benzyną (argument nieskierowany do mnie konkretnie, ale stan faktyczny podobny). To prawda, ale mogłem, chciałem i jestem zadowolony. W lipcu dobiję do trzech lat, a mam nieco ponad 14 tys. km przebiegu, a niektórzy tyle robią w miesiąc /dwa. Kupując nowe auto wiesz od początku co się z nim działo, znasz każdy kilometr, wiesz, w jakich warunkach i jak było eksploatowane, a to ważne, jeśli chcesz je mieć na lata, żeby służyło Tobie jak najlepiej. Poza tym konfigurujesz je pod siebie. Jak sprzedawałem Corollę w 2022, to kupujący był zaskoczony, że miałem jasną podsufitkę i jasne fotele (lubię mieć jasno w aucie), bo wszędzie królowała czerń. Teraz też mam jasną podsufitkę, beżowe fotele, panoramę. Chciałem, to mam, a w używanym nie wybierzesz wszystkiego pod siebie (chyba, że się mylę).