to ja o ASO ale nie Toyoty, jednak nie ma to znaczenia bo osoba decyzyjna rownie dobrze zaraz moze pracowac dla innej marki bo co to za różnica.
Tu napisane jest to co niektórzy w dzisiejszych czasach nie potrafią pojąć albo w sposób zaplanowany udają że nie pojmują.
Niestety ale opisałeś przypadek który dotyczy każdej branży gdzie mamy styczność z korporacją a nawet z samym zarządzaniem korporacyjnym. Z jednej strony masz tysiące pracowników którzy muszą działać w jakiś ramach a z drugiej strony masz setki tysięcy klientów i jeszcze więcej przypadków. Potem niestety ale pracownicy korpo muszą trzymać się jakiś ram bo nie ma innej opcji a po stronie klienta jest mnóstwo przypadków nie wpisujących się w żadne ramy bo "mi się trafiło to czy tamto". Niestety zgranie trzymania za mordę pracowników oraz okiełznanie wybujałej wyobraźni klienta korpo jest bardzo trudne a wręcz niemożliwe bo zawsze pojawi się zgrzyt pt.płyn do spryskiwaczy o złym składzie molekularnym

Teraz trzeba się zastanowić co dalej. Rezygnujemy z korpo i idziemy własną drogą motoryzacyjną hmmm możliwe do realizacji ale kwoty jakie będą obowiązywać kupujácego trzeba liczyć w milionach więc nie wiele osób stać.
Można iść z korpo ale tak jak ja czyli wybieram to co w danej opcji jest najbezpieczniejsze dla mnie na styku klient/korporacją. Wtedy nie musi być nowe auto wystarczy takie które mi odpowiada oraz jest "rokujące" jako trwałe.
Można iść też pod prąd. Wierzyć reklamom i zapewnieniom haseł reklamowych oraz mieć nadzieję że w korpo nie jesteśmy numerkiem w algorytmie który ma dać $$$.
Wtedy walczymy jak rycerz o wszystko ze wszystkimi.
W takich sytuacjach akumulator za 500zł.jest najważniejszym przedmiotem w domu

a nawalanie się pisemkami + często oczekiwanie na tą naprawę która "ku..wa" mi się należ jest sensem życia
Możemy też trochę złagodzić temat mając roszczenia do korpo ale będąc realistą. Z tej opcji też korzystam czyli nawiązuje współpracę np. ASO Toyota (kilka stacji) ale bez wybujałego "ego" "jam wielki klyeeent" tylko na zasadzie jakiejś rozmowy, współpracy, lojalności itd. O tyle mi się taka opcja sprawdziła że poszczególne stacje Toyoty dały pupy w jakiś przypadkach i to na maxa ale wszystko udało się załatwić na poziomie samej stacji i w fajny sposób.
Wiem że to jest trudne no bo kto w dzisiejszych czasach nie korzystając z komunikatora potrafi rozmawiać twarzą w twarz, kto podniecany internetowymi forami, wieszczami uświadamiającymi nas jak jesteśmy najważniejsi na świecie podejdzie do tematu nie jestem pępkiem świata a mój netowy wieszcz jest zwykłym naciągaczem na lajki i porozmawiam, załatwię tak bez spiny.
Ogólnie temat jest bardziej złożony niż myślimy
