No więc tak:
- Kontakt do AJC i rozmowa z osobą, która raczej wiedziała co mówi skończyła się na radzie aby udać się do serwisu i podpiąć komputer oryginalny bo mogą być czujniki kodowane pod VIN bądź faktycznie padł moduł.
- Zgodnie z radą umówiłem się na serwis po opisie problem zostałem zapisany na 2h wizytę na której bez problemu ogarną temat. No i na wizycię wyszła dość śmieszna sprawa - po 40 minutach informacja, że po podpięciu komputera nie wiadomo nic więcej niż to z czym przyjechałem czyli że samochód nie łaczy się z czujnikiem, a panowie nie wiedzą co mu może być (pomimo opisania wszystkiego tak jak wcześniej) i proszą o umówienie na kolejną wizytę w celu wymiany modułu bo on może być sprawcą.
- Zgodnie ze swoim przeczuciem 'że coś może być sprawcą' nie jest żadną diagnozą, po telefonie do mechanika wróciłem i zostawiłem mu samochód i jak się okazało - po prostu wiązka która była naprawiana uległa ponownemu uszkodzeniu (chodź była naprawiana zgodnie ze sztuką), chodź totalnie nie wiadomo w jakis sposób bo jest to uszkodzonie wynikające z przerwania kontaktu wiązki. Co ciekawe i co mechanik mocno się zdziwił - po wypięciu całej przedniej wiązki wszsytkich czujników Corolla nie widziała żadnego błędu ani nic nie sygnalizowała ( co jest notabene bardzo dziwne bo powinien być błąd bądź coś podobnego mówiącego o przerwanej wiązce). Po naprawie wiązki samochód bez żadnego problemu przeszedł kodowanie czujników i wszsytko działa jak należy.
Podsumowując naprawę, nie był potrzebny żaden komputer Toyoty bo Panom albo zwyczajnie się nie chce, albo umieją zrobić tylko coś na zasadzie kliknij i zakoduj, albo nie próbowali nawet poszukać. Do kodowania nie jest wcale potrzebny żaden oryginalny sprzęt Toyoty bo wszystko spokojnie idzie na komputerze innych firm w tym wypadku AUTELA. Serwis swoje skasował, a tak na prawdę nic nie zrobił i po raz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu, że nie warto
Ja tego nie rozumiem. Mamy rok 2025, a samochód z 2023. W zasadzie jest jeszcze na gwarancji. Ponieważ jest prawie nowy, to na pewno ma ubezpieczenie Auttocasco, więc nie jest dla mnie zrozumiałe, dlaczego po "stłuczce" nie pojechał do ASO na naprawę.
Nie wiecie, że "naprawy po taniości" zwykle są finalnie droższe? :P
I nie zrozumiesz póki nie ogarniesz co się dzieje w ASO i jak są tam naprawiane samochody

Jak kiedyś doświadczysz tego to przypomnij sobie ten wątek. 2 razy samochody miałem naprawiane w ASO i to dodam że również inną markę i 2 razy panowie nie dosyć, że poskładali gorzej niż przedszkolaki puzzle to lakierowanie zastanawiałem się czy lepiej sam bym nie pomalował i na koszt ASO było poprawiane w prywatnym warsztacie gdzie na odbiorze rzeczocnawca nie wiedział co było tak na prawdę naprawiane

A gwarancja Toyoty nie obejmuje naprawa po wypadkach z tego co wiem, a wszsytko pozostałe nadal jest na gwaracnji bo też się o to dopytywałem. A co do naprawy po taniości to w żadnym z moich samochodów jak i w tym nie było naprawiane nic po taniości tylko zgodnie ze sztuką, a i tak wyszło jakieś 60% taniej niż denne ASO
Może po to by nie było historii z ASO z takich napraw? Pomyśl
Historie dodaje każdy ubezpieczyciel (a przynajmniej powinien) zazwyczaj ze zdjęciami i raporty są do wykupienia na internecie oraz jest to widoczne na GOV, czy to się naprawia w ASO czy nie, a ja dodatkowo mając kolizję tym samochodem robię swoje zdjęcia dla przyszłego ewentualnego właściela - i tak dokomentuje każdy swój samochód cokolwiek się nie dzieje czy cokolwiek nie jest wymieniane bądź naprawiane (poprzednie samohcody bez problemu z tym sprzedawałem).
Ja tego nie rozumiem. Mamy rok 2025, a samochód z 2023. W zasadzie jest jeszcze na gwarancji. Ponieważ jest prawie nowy, to na pewno ma ubezpieczenie Auttocasco, więc nie jest dla mnie zrozumiałe, dlaczego po "stłuczce" nie pojechał do ASO na naprawę.
Może ktoś nie pojechał bo potem na forum np.Toyoty czyli tu, jego auto zostanie obsmarowane bo w historii będzie miał szkodę o wartości która normalnemu zjadaczowi chleba nie będzie się mieścić w głowie. Do tego niech wypłynie gdzieś zdjęcie jego auta że zdjętym zderzakiem to auto i jego właściciel będzie internetowo zlinczowane.
Jak masz wątpliwości to mogę Ci kilka tematów przewodnich naszego forum podsunąć i zobaczysz jak to wygląda w realu.
Myślę że takimi rzeczami nie ma się co przejmować bo jeśli się chce nowe to trzeba iść po prostu do salonu i kupić nowe albo zapłacić za bezkolizyjne używane 30-40% więcej. Po coś same ASO naprawiają samochody po kolizjach - oczywiście uważam samochód który ma wypadek, a nie jest naruszona jego konstrukcja bezpieczeństwa jest dalej samochodem sprawnym po naprawie blacharskiej bądź podobnej. Dla wielu to problem, dla wielu nie. A co do wartości wycenianych szkód i zapisywania tego przez ubezpieczalnie to jest na prawdę śmieszna sprawa czasami, przykladem jest moja poprzednia Honda Civic, gdzie żonie w tyłek po prostu ktoś wjechał bo się zagapił i ubezpieczalnia wyceniła na 35 tysięcy gdzie nie naruszona była w żaden sposób konstrukcja i naprawa na uwaga NOWYCH ELEMENTACH Z SALONU przez mój warsztat wyniosła coś koło 8 tysięcy i również było tak spasowane i polakierowane, że Pan z PZmotu nie wiedział do końca co było robione po raz kolejny