Autor Wątek: Konserwacja podwozia w Carinach  (Przeczytany 1228 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline geralt5

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 85
Konserwacja podwozia w Carinach
« dnia: 07 Sierpnia 2025, 22:41:21 »
Po wczorajszej rozmowie odnośnie konserwowania elementów naszła mnie myśl, aby zrobić z tego osobny temat. Może ktoś chce się podzielić jak konserwuje (lub konserwował wcześniej kiedy posiadał) swoją Carinę? Samemu lub zleca robotę warsztatowi, jaki zakres robót etc.? Czy konserwujecie samą płytę, profile czy może jeszcze poszczególne elementy?

Zapraszam chętnych do wymiany zdań i doświadczeń.

Offline ledziu

  • Toyot Zmotoryzowany
  • ****
  • Wiadomości: 2573
Odp: Konserwacja podwozia w Carinach
« Odpowiedź #1 dnia: 08 Sierpnia 2025, 11:11:18 »
Nie ma konserwacji dedykowanej do Cariny. Każde z nich jest inaczej zardzewiała i wymaga innych prac.
Mi akurat trafiła się (93r) bez rdzy, bez brudu tak żeby można było nią wjechać do salonu ale i tak zabezpieczenie wyceniał bym na około 10-15k.już na lata. Jak byłaby podrdzewiała to spokojnie i 20k i 30k.... :-)

Offline geralt5

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 85
Odp: Konserwacja podwozia w Carinach
« Odpowiedź #2 dnia: 08 Sierpnia 2025, 23:34:57 »
Dzięki za odpowiedź. Jasne, nie o to mi chodziło, że dedykowana konserwacja dla konkretnego pojazdu, tylko raczej (jeżeli ktoś robił i pamięta) w jakim zakresie roiliście swoje samochody (nie muszą być tylko Cariny, ale ogólnie starsze auta - ciekawi mnie ilu z Was jeszcze "inwestuje" w takie rzeczy w starszych samochodach i jak to robicie).

Jeżeli o mnie chodzi to wcześniej miałem doświadczenia z tzw. "barankiem" za 200-300 zł w innym samochodzie (wiem, że to nie jest najlepsza metoda), ale wtedy mi to wystarczyło. Nałożona warstwa zabezpieczająca trzymała się kilka lat, nie było jakiś dziur w podłodze etc.

W Carinie najpierw (bodajże rok po zakupie) nałożono mi (po wcześniejszym umyciu i wysuszeniu podwozia) dwie warstwy jakiejś ciekłej, oleistej chemii (tak, że widać było jej warstwę na podwoziu, ale w odróżnieniu od baranka - nie zasłaniała ona również samego podwozia -> była mętna, oleista, ale przezroczysta). Po dwóch-trzech sezonach wyglądało to tak, jakby się ten preparat w końcu zmył, ale zrobił robotę -> nie było dziur, purchli ani wykwitów (samochód trzymany cały rok pod chmurą - nie posiadam nawet wiaty). Ogólnie byłem zadowolony, a kosztowało mnie to ok. 500 zł za robotę (chemia w cenie). Mój ówczesny mechanik mówił, że on swoje auta też tak zabezpiecza.

W zeszłym roku poszedłem krok (lub dwa) dalej, ponieważ zrobiłem pełną konserwację płyty podłogowej wraz z nadkolami (mycie + suszenie + 2 warstwy chemii) droższą chemią do konserwacji łodzi. Nie zabezpieczałem natomiast takich elementów jak wydech, bak, belka etc. (o czym z kolei pisał kolega carinae20gli, że on te części dodatkowo zabezpiecza farbą antykorozyjną przed montażem, co wydaje mi się dobrym pomysłem, jeżeli ktoś ma taką możliwość, bo warsztaty raczej tego nie zrobią).

Na chwilę obecną (po pierwszej ziemie - we wrześniu minie rok od wykonania konserwacji) jestem zadowolony. Cały czas widoczna jest świeża i mocna warstwa położonego preparatu. Nie wymył się zimą, trzyma.

Tak więc jeżeli ktoś jest chętny do podzielenia się swoją historią/spostrzeżeniami to zapraszam do rozmowy.

Offline autofreak

  • Toyot Leżący
  • *
  • Wiadomości: 44
  • Płeć: Mężczyzna
  • Samochód:: Toyota Corolla
Odp: Konserwacja podwozia w Carinach
« Odpowiedź #3 dnia: 02 Kwietnia 2026, 08:35:04 »
Jedni robią to kompleksowo i mają spokój na lata, inni tylko doraźnie coś podmalują i też jeżdżą. Dużo zależy od stanu auta i tego, ile ktoś chce w to włożyć czasu i kasy.

___________________________________
https://plisyokienne.pl/services/rolety-antywlamaniowe/


 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl