Jako, że jestem osobą wyczuloną na punkcie skrzypienia elementów w aucie, to przez ostatnie 2 dni walczyłem z hałasem w bagażniku. Jadąc po nierównych coś hałasowało. Najpierw powyciągałem wszystko z bagażnika, żeby upewnić się, że jakiś luźny przedmiot nie jest tego przyczyną. Niestety nic to nie dało. Wtedy jedyną szansą było przewiezienie kogoś w bagażniku, żeby z bliska posłuchał skąd wydobywają się skrzypienia. Po przejażdżce okazało się, że hałas dobiega z tylnej klapy. Odkręciłem więc częściowo i wypiąłem plastikową osłonę na klapie. Wtedy nastała cisza. Ale wiadomo, że z poluzowanym i wypiętym plastikiem nie będę jeździł. No i zaczęła się analiza połączenia plastikowa osłona kontra metalowa klapa. Okazało się, że trzeba było okleić pewne plastikowe elementy we wnętrzu osłony, które dotykały metalowej klapy. Diagnoza była trafna. Na razie jest cisza. Oczywiście można było te skrzypienia zagłuszać głośną muzyką, ale ja nie zawsze jadąc autem jej słucham. Poza tym z autem wszystko w porządku, a kilometrów przybywa.