Pytanie do tych, co to się na tej logistyce morskiej lepiej znają.
Statek z moją ravką (najprawdopodobniej) wypłynął z Bristolu wczoraj.
Już przed wpłynięciem do portu Bristol, jakieś 200-300 mil, jakby mocno zwolnił i zaliczył dzień opóźnienia w kanale bristolskim.
Wczoraj wieczorem wypłynął z oczekiwanym terminem dotarcia do Belgii na 31 sierpnia.
Teraz na mapie MarineTraffic jest właściwie ciągle w tym samym miejscu od rana.
Najpierw czas dotarcia do Belgii wydłużono na 2 sierpnia, a po południu statek jest w tym samym miejscu, czas oczekiwanego przybycia to już 4 sierpnia, a statek ma minimalną prędkość i wg wskazań... wraca w kier Bristolu!
Co to za cuda?
Sztorm?
Prąd jakiś, przypływ??
Idzie o Morning Composer