Powiedzmy sobie szczerze…
nowoczesne silniki są tak zaprojektowane, że te wszystkie kanaliki arterie olejowe są na styk.
Dlaczego w latach 90’tych zalecali nawet 5w40 czy nawet 10w40… bo te silniki były pancerne bo nie były tak rygorystycznie projektowane.
Turbo nie turbo… ale bezpośredni wtrysk w benzynie w Toyocie to również zwiększony stopień sprężania…
To wszystko powoduje że silnik generuje więcej nieczystości w większości nagary z oleju..
Dlatego tak ważne jest żeby ów olej dobrze „obmywał” tam gdzie dociera. Warto też dodać że bezpośredni wtrysk powoduje też odkladanie nalotu przy zaworach dolotowych. Wcześniej na pośrednim wtrysku paliwo obmywało zawory…
Dlatego raz że 0w20 sam w sobie lepiej „płuka” dwa, tak zaleca producent, trzy, na rynku jest mniej badziewnych 0w20 niż 5w30 bo mimo wszystko taka „woda” musi spełniać rygorystyczne normy.
Cały problem jest tylko w tym, że dobry 0w20 utrzyma dłużej swoje właściwości niż te „sklepowe” podrabiańce.
Tu się należy zapoznać z bazami olejowymi gdzie większość dostępnych olejów produkuje się z baz gazowych i mineralnych a często na opakowaniu mamy „full syntetyk” bo takie mamy prawo w UE, że gdy olej jest wyprodukowany z bazy NIE syntetycznej ale spełnia właściwości i normy oleju syntetycznego to można go tak oznaczyć. Sęk w tym że jego właściwości kończą się po dwóch trzech tysiącach km… w przeciwieństwie do prawionego syntetyka.
Dlatego naprawdę polecam poszukać oleju który przynajmniej ma domieszki bazy syntetycznej choćby PMO z tego co się orientuję.. a najwięcej wciąż ma Amsoil Signature - ja jak pierwszy raz kupiłem to w karcie mieli 85% syntetyka, teraz już „tylko” 56% ale nadal najwięcej z dostępnych marek.
To Ci gwarantuje utrzymanie czystości silnika, mniejsze nagarowanie i dłuższa żywotność silnika bo taki olej dłużej utrzymuje swoje właściwości.
A wracając… gdyby to było auto flotowe codziennie trasy to faktycznie zastanowiłbym się nad 5w30. Jeśli to normalnie domowe auto obligatoryjnie 0w20.