Ogolnie japonczyki z tamtych lat są raczej słabe na uderzenia.
Kiedys miałem kolizję z sarną i w momencie dzwona było około 140km/h. Przedni reflektor trafił sarnę w łeb a reszta się zawineła na bok auta.

+ to czego niewidać to są: pozaginane drzwi, prog, błotnik w tylnej cześci, jego fartuch, pekniety gril i jego zaczepy oraz sierść miedzy felgą a oponą, popekane zbiorniczki płynu spryskiwacza oraz ukł. chłodzenia, przestawiona zbieżność ale autem się dało kontynuować jazdę
PS. Aż strach pomyśleć co by było gdyby była metr dalej w wpadła centralnie :icon_pray: