OK, a co z oponami zimowymi? Wcześniej dwaj dyskutanci, twierdzili, że w zimówkach powinno być inne (chociaż nie byli zgodni czy mniejsze, czy większe).
wita - bardzo proszę...
Z oponami zimowymi jest podobnie jak z większością podobnych "mitów" pokutujących wśród kierowców...

Najpierw opowiadając na Twoje pytanie - najlepiej zrobisz pozostawiając ciśnienie na poziomie zalecanym/określonym przez producenta. Jest to poziom cisnienia, przy którym /oczywiście przy założeniu w pełni sprawnego układu zawieszenia/ nie będziesz miał problemów z nierównym zużyciem opon. Generalnie niedopompowane opony zużywają się bardziej po bokach podczas gdy przepompowane opony zużywają się najbardziej na środku.
A teraz kilka słów "tekstu pobocznego" /o który właśnie pytasz/: faktycznie, w bardzo cieżkich warunkach śniegowych /śniegowych - nie lodowych!/ jazda z ciśnieniem niższym od określonego przez producenta może byc "łatwiejsza". Wynika to z faktu, że niedopompowana opona przylega na większej powierzchni do podłoża, przez co powstaje większe tarcie, jest lepsza trakcja. Ale ponieważ jest większe tarcie, to wzrastają opory toczenia przez co rośnie spalanie. Oczywiście stopień niedopompowania kół nie może byc znaczny, ponieważ przy większym obciążeniu/przeciążeniu bocznym mogą one spaśc z felg. Odnosi się to do wszystkich mało przyczepnych nawierzchni - nie tylko do śniegu. Już niedługo rusza kolejna edycja rajdu Paryż-Dakar - zwróc uwagę, że kierowcy, którzy nie mogą podjechac pod wydmę, lub zakopali się w piasku, oprócz innych działań spuszczają również częśc powietrza z kół. Podobnie robią Islandczycy, ponieważ większośc ich kraju jest - mówiąc delikatnie - niezurbanizowana... Mają też fantastyczne patenty na błyskawiczne zakładanie opon z powrotem na felgę /gdy opona spada podczas jazdy/. Ale to już inna sprawa - zainteresowanych odsyłam np. do archiwalnych numerów magazynu Top Gear lub programu pod tą samą nazwą... :wink: