W ostatni piątek zmieniłem kółka na zimowe i w sobote jeżdżąc po Wrocławiu zauważyłem, że coś mi puka z przodu auta.
Słychać to czasem nawet na niewielkich nierównościach raz za razem, a innym razem nawet na dużych dziurach nic nie słychać - w sumie żadnej prawidłowości. Nawet moja panna to zauważyła, a generalnie uważa że mam świra i sięczepiam :D
Jest to takie "głuche" puknięcie, jakby coś uderzało o podwozie auta lub nadkola. Koła teraz jakie teraz mam to zimówki 195/60R15, czyli rozmiar standardowy dla Corolli, więc to chyba nie kółka są problemem :chmmm Jedyna różnica, że na feldze 15x6,5 ET38, a nie oryginalnej 15x6 ET45. W czasie jazdy też nic nie czuć, żadnych wibracji czy czegoś w tym stylu. Na letnich 16-tkach tego pukania nie było.
Sprawdziłem, czy wszystkie nakrętki są dokręcone, nawet podniosłem przód, czy gdzieś coś nie lata (koło, amor, sprężyna czy nawet samo nadkole), ale wszystko wydaje siębyć w porządku. Jedyne co lata sobie swobodnie po podniesieniu, to jakaś gumowa/plastikowa osłona amortyzatora (taka harmonijka). Ale wydaje sięza delikatna, by mogła tak hałasować :chmmm
Miał ktoś może coś podobnego :?: Pojechałbym z tym od razu do ASO, ale dla mnie to z racji odległości wycieczka na pół dnia, a tyle czasu wolnego nie mam teraz. Nie wiem czy siętym przejmować i kombinować szybko wolne, czy spokojnie pojechać w jakiś dogodnym czasie.
Aha, żeby nie było nieporozumień, nie chodzi mi o stuki, jakie dochodzą z zawieszenia z założonymi sprężynami TTE, o który tu już kiedyś chyba sam tu pisałem - np. przy podjeżdżaniu pod krawężnik lub przejeżdżaniu tzw. leżącego policjanta.