Witam wszystkich
1. Najpierw chcialbym sie przywitac. Od niedawna jestem szczesliwym posiadaczem Toya. Autko jest wspaniale. Od razu wstapilem w szeregi fanow Toyot. Corollka jest sprawdzona, prosto od przyjaciela z Francji, pieknie sie trzyma. Troche spala, ale to do przerobienia na LPG.
2. Prosze o wyrozumiałosc. Jestem podwojnie poczatkujacy. Choc jezdze juz 10 rok.
3. MERITUUM. Mam problem. powazny i zasadniczy.
Nie moge jej odpalic. Tydzien temu, po 3 dniach pod chmurka, Toya nie zalapuje obrotow. Aku - jest OK. Kopulke wyszorowałem extrakcyjna. Kable tez. i nic.
Dzis odpalilem ja na zaciag i sie udalo! Tylko ciagle chodzil na nienaturalnie wysokich obrotach: 2,5 - 3.0. Dziwne jesli to było ssanie (gaznik) bo wczesniej nie wyl tak dlugo. Dalej: po kilku minutach go zgasilem ale proba ponownego odpalenia z klucza zakonczyła sie fiaskiem. Note: jak go gasialem to raptownie obroty spadly do zera, ale silnik jeszcze sie przez kilka dobrych sekund dławil i dogorywal.
Nie musze dodawac ze wczesniej nic podobnego nie mialo miejsca.
Bede wdzieczny za sugestie i pomoc.
Wybaczcie Drodzy Przyjaciele (Toyot) moja nieznajomosc tematow technicznych i jak mniemam kompletny brak rozeznania w tych sprawach, bo nawet nazywnictwo przeze mnie stosowane jest wyrazem skrajnej ignorancji w tym zakresie.
pozdrawiam!
damian