Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Starlet => Wątek zaczęty przez: born2ride w 04 Lipca 2007, 15:14:12
-
No i stalo sie to czego sie obawialem najbardziej ktos unieruchomil moja gwiazdke wymuszajac pierwszenstwo :cry:
http://born2ride.wrzuta.pl/obraz/fTHXU32IVZ/toya1a
http://born2ride.wrzuta.pl/obraz/uJm6P7mfaj/toya4a
-
ja pierdziu ..
serce boli ..
jesteśmy z Tobą w tych ciężkich chwilach
ponad rok temu miałem całkiem podobnie, trochę mnie szkód może:
http://www.wrzuta.pl/obraz/58ZRnFvR2K/060410_163800 (http://www.wrzuta.pl/obraz/58ZRnFvR2K/060410_163800)
http://www.wrzuta.pl/obraz/a8n8MWiEqD/060410_163818 (http://www.wrzuta.pl/obraz/a8n8MWiEqD/060410_163818)
-
ja pierdziu ..
serce boli ..
jesteśmy z Tobą w tych ciężkich chwilach
Ano boli, dzieki za wsparcie.
Najgorsze ze do pracy dojezdzam wiec bedzie problem a autko na ok. miesiac uziemione :|
-
ałała...
boli....
szkoda autka....
-
Jesli ktos mial niemila przyjemnosc zalatwiania odszkodowania prosze o wskazowki na co zwrocic uwage itp., itd.
Mechanik powiedzial ze sa 2 mozliwosci:
1) naprawa na nowych orginalnych czesciach lub nowych zamiennikach ( wszystko na faktury, nie ma mozliwosci pokombinowania i zaoszczedzenia paru groszy, ale podobno w moim autku bylo juz cos z przodu robione wiec podobno ubezpieczyciel moze krzyknac cos o amortyzacji w zwiazku z czym ubezpieczenie nie pokryloby kosztu nowych czesci w calosci trzeba by doplacic z wlasnej kieszeni)
2) naprawa na uzywkach ( mozliwosc pokombinowania, ale wiadomo jak to bywa z uzywkami, chociaz z drugiej strony nie wykluczone ze orginalna uzywka w dobrym stanie wytrzyma dluzej niz nowy zamiennik)
:oops:
-
Z odszkodowaniem jest tak. Robią Ci wycenę szkody i podają kwotę. Zazwyczaj zaniżają to więc można sie próbować pokłócić trochę. Jak już masz ustaloną kwotę, to masz do wyboru - albo chcesz pieniążki przelewem na Twoje konto i sam już to sobie później rozdysponujesz (kupujesz części, dogadasz się z warsztatem za ile zrobią itp.) albo jeździsz tak jak jest :) i chowasz kaskę w skarpetę. Drugi wybór to oddajesz autko do naprawy i później przedstawiasz fakturę ubezpieczycielowi. Jeśli mniej jest na niej niż oferowali, to dostajesz mniej. Jeśli więcej to chyba będą kręcić nosem i pewnie nie dostaniesz więcej. Ja osobiście wybrałem wariant pierwszy i dobrze na tym wyszedłem. Jeśli policja zabrała Ci dowód rejestracyjny, to poźniej musisz zrobić obowiązkowe badanie techniczne, które kosztuje prawie 200 zł z tego co pamiętam. Ubezpieczyciel MA OBOWIĄZEK zwroty tej kwoty, więc po takim badanie bierzesz fakturę i drepczesz do ubezpieczyciela, a oni wpłacają Ci zwrot na konto.
Pozd.
-
Ja bym wybrał naprawę bezgotówkową. Większość klientów przewijajacych się przez naszą kancelaryje to właśnie ludzie którym ubezpieczalnie dawały forsę "do łapy". Baaaaardzo mocno zaniżając wartość ewentualnej naprawy.
Nie mówię tu już o kwestiach kwalifikowania szkody jako całkowitej gdy wartość naprawy przekracza 70% wartości pojazdu, bo to jest standard wśród ubezpieczycieli. Nie mają oni prawa tak rozliczać szkody jednak robią to notorycznie....... Trzeba pamiętać że szkoda całkowita w przypadku ubezpieczeń OC ma miejsce w tedy, gdy wartość naprawy przekroczy 100% wartości pojazdu. Wynika to stąd ze mają tu zastosowanie przepisy KC a nie warunki ogólne ubezpieczenia. Ubezpieczyciele często stosują tu analogię z OWU AC.
W sumie ubezpieczenie to taka instytucja, gdzie obie strony próbuja "oszukać" na własna korzyść..... W większości przypadków oczywiście.
Jeżeli jednak już zdecydujesz sie na tzw. rozliczenie gotówkowe (chcesz aby ubezpieczyciel przelał forsę bezpośrednio Tobie), to proponuje aby oględziny auta przez rzeczoznawcę ubezpieczalni odbyły sie w jakimś zaznajomionym warsztacie naprawczym. Rzeczoznawcy w obecności specjalistów są bardziej spostrzegawczy jeżeli chodzi o uszkodzenia auta...
-
Hmm, ogledziny beda jutro oczywiscie u mechanika w jego obecnosci.
A co do formy rozliczenia to ostatnio rozmawialem z kolega, ktory mial stluczke na motorze, szkode wycenili mu na 600 pln, nie zgodzil sie z tym ale kase mu przelali oraz uzgodnil z nimi cos takiego ze jak im dostarczy faktury ze wyszlo wiecej to mu zwroca kase :|
Swoja droga to totalny idiotym ze na podstawie wzrokowych ogledzin okreslaja wartosc odszkodowania skoro podczas naprawy moze sie okazac ze np. jest cos nie tak z zawieszeniem, itp. Jezeli w takiej sytuacji nie zaakceptuja dodatkowych faktur to kicha :furious3:
Jeszcze slyszalem ze przy rozliczeniu bezgotowkowym mozna dac mechanikowi pelnomocnictwo do rozliczenia sie bezposrednio z ubezpieczycielem bez posrednictwa wlasciciela auta, co wy na to :huh:
Na szczescie policja nie zabrala dowodu wiec odpada jazda na przeglad, jak piszecie niby ubezpieczyciel zwraca kase ale szkoda czasu.
I co tu wybrac :oops:
-
Jeszcze slyszalem ze przy rozliczeniu bezgotowkowym mozna dac mechanikowi pelnomocnictwo do rozliczenia sie bezposrednio z ubezpieczycielem bez posrednictwa wlasciciela auta, co wy na to :huh:
Dokładnie tak to sie odbywa. Ostatnio znajomej pomagałem w podobnej sprawie. Pełnomocnictwo było wystawione dla serwisu jednej z marek. I juz oni się sami dogadywali z ubezpieczycielem. Znajoma tylko dostarczyła auto a potem je odebrała. Oczywiście dostała zwrot również za lawetę....
-
nie wygląda to źle, osobiście wziąłbym kasę z ubezpieczenia i robił we własnym zakresie z dwóch powodów :
1) jest full gratów do P9 na Allegro i w ogłoszeniach, można wyciągnąć cały przód w naprawdę niezłej kasie
2) dałbym zarobić tylko blacharzowi i lakiernikowi
a) blacharz - żeby naciągnął co trzeba, ewentualnie wgrzał/wspawał elementy - nie daj się naciągnąć na żadne klepanie !!!! ( przerobiłem 3 klepane gwiazdy, i nie jest to żadna przyjemność )
b) lakiernik niech pomaluje elementy ( chyba że uda Ci się dostać w Twoim kolorze, to jesteś do przodu )
resztą, czyli składaniem, skręcaniem itp. zająłbym się sam, bo :
1) składając samemu wiesz czym potem jeździsz, dokręcisz każdą śrubkę, dokupisz każdą spinkę, będzie tip-top
2) ile frajdy i satysfakcji to daje, tego nie wie nikt, kto jeszcze tego nie robił
przy okazji składając sam możesz wypatrzyć jakieś niedociągnięcia blacharza, ewentualnie zakonserwować dokładniej spawy/zgrzewy
wszystko powyższe w założeniu że gwiazdą chcesz pośmigać jeszcze X lat, a nie za miesiąc ją sprzedać...
pzdr
-
Branie kasy do ręki ma też swoje wady. Po pierwsze napędza się czarny rynek, bo przecierz nikt watu nie chce płacić. Po drugie - klient wiadomo, chce jak najaniej, więc blacharz też oszczędza i robi mniejszym wkładem pracy (czyli mniej dokładnie) lub zamiast coś wymienić do podegnie i zaszpachluje. Po trzecie - jak już ktoś wspomniał, to po pierwszych oględzinach nie wiadomo ile dokładnie naprawa wyniesie, więc biorąc kase można się wkopać. Jak ostatnio mi sądziadka wjechała w tylne nadkole to sprawa wyglądała tak:
-pod mój dom przyjechał rzeczoznawca z ubezpeczalni, zrobił zdjęcia, obejrzał, wycenił na 680 zł....
-pojechałem pojechałem do blacharza, on zrobił dokładny kosztorys (dokładny wypis każdej czynności i elementu do wymiany), wyszło 1600...
-kosztorys trafił do ubezpieczalni, oczywiście coś tam przycieli, ale ogólnie zatwierdzili
-samochód w naprawie, po naprawie wystawił fakture, faktura poszła do ubezpieczalni i zapłacili
Ostatecznie faktura była na około 1450zł. Blacharz mówił, że gdybym wzioł kase i chciał to naprawić za te 680zł, to wiadomo, by się starał to zrobioć.... ale jednak na czymś by musiał przyoszczędzić. Teraz jak patrze jak to zrobili, to naprawde jest tip-top. Dodatkowo patrząc po śladach pasty polerskiej, to wypolerowali mi pół samochodu, bo nawet rysy na przednim błotniku po innej stłuczce znikneły :grin:
-
resztą, czyli składaniem, skręcaniem itp. zająłbym się sam, bo :
marcinm - wszystko fajnie tylko pod warunkiem że masz gdzie to robić (czyt. jakiś garaż czy coś w tym stylu). Nie wyobrażam sobie składania samochodu pod chmurką na osiedlowym parkingu pod blokiem.
-
Dzisiaj byl rzeczoznawca i powinienem rowniez dzisiaj dostac od niego wycene. Mechanik twierdzi ze niewykluczone ze bedzie szkoda calkowita co moze wynikac ze stosunkowo niskiej wartosci auta do nowych czesci (oczywiscie z ASO).
Jednak co do kasy z wyceny, ktora ubezpieczyciel przelewa na konto to jak w trakcie naprawy wyjdzie ze jest cos wiecej do zrobienia to wola sie z powrotem rzeczoznawce i bodajze mozna dostac wiecej kasy, oczywiscie tak zeby wartosc auta po naprawie nie przekroczyla rynkowej (czy jakos tak). :|
marcinm - wszystko fajnie tylko pod warunkiem że masz gdzie to robić (czyt. jakiś garaż czy coś w tym stylu). Nie wyobrażam sobie składania samochodu pod chmurką na osiedlowym parkingu pod blokiem.
raw podzielam twoje zdanie, jak masz jakie takie warunki no i co wazniejsze czas to ewentualnie mozna sie bawic w samodzielne skladanie w przeciwnym razie bym sie nie pisal.
-
Jednak co do kasy z wyceny, ktora ubezpieczyciel przelewa na konto to jak w trakcie naprawy wyjdzie ze jest cos wiecej do zrobienia to wola sie z powrotem rzeczoznawce i bodajze mozna dostac wiecej kasy, oczywiscie tak zeby wartosc auta po naprawie nie przekroczyla rynkowej (czy jakos tak). :|
Wydaje mi się ze nie masz racji. Na tym polega kosztorys że jak już się z nim zgodzisz i wypłaca Tobie kase to w razie jeżeli coś później wyjdzie więcej, nie możesz liczyć na dodatkową kase.
Wszystko oczywiście uzaleznione jest od towarzystwa ubezpieczeniowego któe likwiduje Ci szkode. Z własnych doświadczen wiem że na bank coś takiego by nie przeszło w warszawskim PTU.
-
Wydaje mi się ze nie masz racji. Na tym polega kosztorys że jak już się z nim zgodzisz i wypłaca Tobie kase to w razie jeżeli coś później wyjdzie więcej, nie możesz liczyć na dodatkową kase.
Wszystko oczywiście uzaleznione jest od towarzystwa ubezpieczeniowego któe likwiduje Ci szkode. Z własnych doświadczen wiem że na bank coś takiego by nie przeszło w warszawskim PTU.
Ale zwroc uwage, ze na oko to sobie mozna oceniac, przykladowo wycena co do blacharki moze sie zgodzic ale w trakcie naprawy sie okaze ze np. jest uszkodzone takze zawieszenie czego nie dalo sie stwierdzic podczas ogledzin. Myslisz ze wtedy nie masz podstaw do rzadania dodatkowych ogledzin i dodatkowej wyplaty, wg. mnie jak najbardziej :huh:
-
Dlatego rzeczoznawca to jedno, a kosztorys to drugie!!
Przed naprawą warsztat powinien sporządzić kosztorys, na podstawie którego jest potem wypłacane odszkodowanie.
-
Ale zwroc uwage, ze na oko to sobie mozna oceniac, przykladowo wycena co do blacharki moze sie zgodzic ale w trakcie naprawy sie okaze ze np. jest uszkodzone takze zawieszenie czego nie dalo sie stwierdzic podczas ogledzin. Myslisz ze wtedy nie masz podstaw do rzadania dodatkowych ogledzin i dodatkowej wyplaty, wg. mnie jak najbardziej :huh:
Zgadzam się z Tobą ale w tym kraju niestety logika nie idzie w parze z praktyką. Zawsze kosztorys niesie za sobą ryzyko że rzeczoznawca czegos ci nie wpisze. Niestety to jest Twój wybór i Twoje ryzyko. Przed wypłaceniem kasy masz zawsze chyba 2 tygodnie na odwołanie się od decyzji Pana dokonującego wyceny szkody. Z tego co się orientuje odbierając pieniadze z ubezpieczalni automatycznie zamykana jest już szkoda, kazde następne żadanie wypłaty dodatkowych pieniędzy wiaze się z wytoczeniem procesu sadowego.
Życze powodzenia w naprawie autka i daj znać jak uporałeś sie z ubezpieczalnią.
-
Dlatego rzeczoznawca to jedno, a kosztorys to drugie!!
Przed naprawą warsztat powinien sporządzić kosztorys, na podstawie którego jest potem wypłacane odszkodowanie.
Mam pytanie czy likwidowałes kiedykolwiek jakąs szkode z OC nie mając żadnych znajomości w danym towarzystwie ubezpieczeniowym??
-
Tak, tą ostatnio :-)
Sąsiadka miała OC w Benefi, ale sprawe prowadził likwidator szkody - firma Partner. Wszystko poszło bezproblemowo.
-
dziś w przykrych okolicznościach z racji że jakiśtuman wymyślił drogę z płyt i parking piaskowy który jest ze 20 cm niżej zaryłem przodem, huknęło i już wiedziałem co sie stało :( buuu mój biedny neon pod podwoziem rozpadl się na kawałki :( zwisają tylko kable i szczątki mocowań :( przykry widok, ściska za serce
-
life is brutal and full of zasadzkas :|
-
No i sie wyjasnilo, tak jak wrozyli mechanicy, "całka" czyli szkoda calkowita. Teraz tylko czekac na oszacowanie odszkodowania :|
Swoja droga wg. mnie to istna kpina ze strony ubezpieczycieli ale takie nasze panstwo, prawi i funkcjonujace w nim podmioty :furious3:
-
Cześć
Jestem z Tobą
Wiem co teraz czujesz - to samo przeżywałem 2 miesiace temu, kiedy jakiś pajac "wrzucił" moją Toyotę do rowu.
Trzymaj się
-
Pamiętaj
Ile uszkodzonych elementów wypisze rzeczoznawca tyle otrzymasz szkody całkowitej - warto być przy oględzinach, bo czasami rzeczoznawca "nie widzi" wszystkich uszkodzonych elementów., np. porysowanych reflektorów.....
-
No bardzo zastanawia mnie sposob wyliczania przez ubezpieczyciela tej kwoty :| skoro wycenil ze nowe czesci i naprawa sie nie oplacaja to na ile wyceni obecna wartosc auta. Bo rozumiem ze chodzi o rozniece pomiedzy wartoscia rynkowa a wartoscia tego co zostalo w aucie dobre po stluczce :huh:
-
Oni zawsze liczą tak, by im było lepiej i by bardziej zerżnąć z frajera (oficjalna nazwa: klient)... Co tu dużo mówić... Kobieta mi wgięła w pugu błotnik i zerwała przedni zderzak (więcej uszkodzeń nie było!!!)... Nowy błotnik + zderzak i malowanie to koszt niewielki, pug miał w tedy 10 lat.... Oczywiście naprawa wg PZU nieopłacalna <LOL>
-
No i sie wyjasnilo, tak jak wrozyli mechanicy, "całka" czyli szkoda calkowita. Teraz tylko czekac na oszacowanie odszkodowania :|
Swoja droga wg. mnie to istna kpina ze strony ubezpieczycieli ale takie nasze panstwo, prawi i funkcjonujace w nim podmioty :furious3:
A czy nie mozna sie odwołać od tego. Ktoś mi mówił że masz prawo domagac sie przywrócenia samochodu do stanu poprzedniego, skoro wypadek nie był z twojej winy...
Może warto poradzić sie firmy DAS jak najwiecej od nich wyrwać.
-
Niby mozesz ale oni zaslaniaja sie jakims paragrafem, zreszta co mi powiedzial mechanik na razie wziasc co daja ale jednoczesnie zabezpieczyc sie mozliwoscia dostarczenia faktur w przypadku jakby szkody byly wieksze jednakze pamietajac o tym zeby nie przedobrzyc.
W kazdym badz razie obecnie czekam na oszacowanie odszkodowania a potem bede kombinowal.
-
Ktoś mi mówił że masz prawo domagać sie przywrócenia samochodu do stanu poprzedniego, skoro wypadek nie był z twojej winy...
Można, o ile naprawa nie przekracza wartości samochodu. Inaczej ubezpieczalnia powoła się na art 363 par.1 zdanie drugie KC. I w tedy wypłaci różnicę pomiędzy pozostałościami a wartością rynkową auta sprzed wypadku. Nigdy w tym przypadku nie wypłaci 100% wartości pojazdu bo poszkodowany ma jeszcze własnie te pozostałości auta, które jeżeli spienięży to powinien (teoretycznie :wink: ) wyjść na zero. Ubezpieczalnie nie maja raczej obowiązku przejmowania wraku. Gdyby poszkodowany dostał 100% wartości pojazdu plus jeszcze wrak pojazdu to było by to już wzbogacenie się. A jak wiadomo odszkodowanie nie może być źródłem zysku :wink:
Swoją drogą art 363 stanowi że to do poszkodowanego należy wybór formy naprawienia szkody albo w formie pieniężnej albo właśnie poprzez przywrócenie stanu poprzedniego rzeczy
... ale jednocześnie zabezpieczyć sie możliwością dostarczenia faktur w przypadku jakby szkody były większe jednakże pamiętając o tym żeby nie przedobrzyć.
Gdyby w trakcie naprawy okazało się że uszkodzeniu uległo cos więcej niż tylko rzeczy wyszczególnione przez rzeczoznawcę, teoretycznie powinno sie poinformować ubezpieczalnie o tym fakcie przed dokonaniem naprawy. W tedy sporządzany jest dodatkowy kosztorys...
I jeszcze jedna ważna rzecz. Radzę DOKŁADNIE czytać to co się podpisuje w ubezpieczalni. Niektóre firmy dają do podpisu oświadczenie ze nie będzie się dochodzić dalszych roszczeń w przyszłości (tak robi np. Generali). Niepodpisanie tego kwitka nie stanowi o możliwości dostania odszkodowania. Jest on po prostu poszkodowanemu podsuwany od tak. A może poszkodowany nie przeczyta dokładnie i podpisze.... :wink:
-
I wlasnie ze wzgledu na uwagi ThorsHammer'a zdecydowalem sie dzisiaj odstawic autko do serwisu, ktoremu daje pelnomocnictwo i to oni zajmuja sie wszystkim od poczatku do konca. Zobaczymy co z tego wyjdzie a moze raczej wyjedzie :|
-
Sobota albo poniedzialek i bede mial gwiazdke z powrotem, az jestem ciekaw co i jak :grin:
-
No i w koncu sie doczekalem, efekt mysle niezly, dla porownania wrzucam 3 zdjecia, przed, w trakcie i po:
1) (http://c7.wrzuta.pl/wm17847/e99b194d002023d846b8c4f4/przed?type=i&key=AeiSt9Y18m&ft=d)
2) (http://c4.wrzuta.pl/wm10137/f80b8e1c002b6ac446b8c648/podczas?type=i&key=jVjzyMkBnR&ft=d)
3) (http://c6.wrzuta.pl/wm6859/bf734ae900152df446b8c68f/po?type=i&key=1QCfjtyX5Z&ft=d)
zreszta ocencie sami :wink:
-
ocencie sami :wink:
super, po prostu rewelacja :grin: :grin: :grin:
żebym ja miała kasę, żeby swoją zrobić :-( :-( :-(
-
żebym ja miała kasę, żeby swoją zrobić :-( :-( :-(
Nie chcialbym wyjsc na podlizywacza ale uwazam (przynajmniej na podstawie zdjec twojego autka ktore zamiescilas) ze twoja gwiazdeczka wyglada super. Czysta, zadbana i zindywidualizowana - oznaczona (to bardzo mi sie podoba) :wink:
Osobiscie nie polecam odnawiania autka przez stluczki, za duzo nerwow, kombinowania i straconego czasu. Poza tym polerke zeby uzyskac taki polysk mozna bylo zrobic samemu (ale teraz wiem ile ona moze dodac samochodzikowi uroku nawet po wielu latach uzytkowania) :cool:
pozdrOOfka
-
dzięki born2ride, ale nie mam zrobionej maski po stłuczce :-( :-( :-(
a co do polerki, to pewnie, że można samemu - kupiłam takie urządzenie do polerowania, niedługo będę testować w garażu, tylko bym chciała tą maskę mieć zrobioną...
-
Heh, "jak nie urok to sraczka", i znowu przyjdzie klepac autko, jedyne pocieszenie to ze tym razem zdecydowanie mniej sie stalo ale dokladnie w tym samym miejscu (lewy przod). :cry:
A tak przy okazji, nie ma ktos na zbyciu bialy kierunkow przednich do EP91 :huh:
Zamiast zmieniac na standardowy pomarancz wrzuci sie biale bo i tak i tak trzeba kupic, wiec jakby ktos mial na zbyciu prosze o kontakt.
-
DEF ogłaszał sie z kierunkami:
http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php?topic=18000.0
tylko kwestia czy nie są to same szkła, czy jednak kompletne kierunki..
-
DEF ogłaszał sie z kierunkami:
http://forum.toyotaklub.org.pl/index.php?topic=18000.0
tylko kwestia czy nie są to same szkła, czy jednak kompletne kierunki..
wiem wlasnie, juz nawet napisalem do DEF'a czy nadal aktualne :|
Oczywiscie chodzi o cale kierunki a nie same szkla.
Jak co to sie usmiechne do jumpjet'a i moze cos skombinuje :wink:
ale i tak dzieki :roll:
-
... znowu przyjdzie klepac autko...
Teraz rozumiem Twój ból. Też ostatnio miałem bliskie spotkanie z "obcym". Tyle, że dostałem w lewy tył. Po naprawie mam jedno światło jaśniejsze od drugiego. Albo klosz ciemnieje z czasem albo nie mieli identycznych... Szkoda mi tylko fabrycznego ocynku. Kiedy zobaczyłem jak wygląda blacha po prostowaniu, to... szkoda słów. Podobno można się jeszcze ubiegać o odszkodowanie z tytułu utraty wartości. Ale nie znam procedur.
-
Jeszcze jedna rzecz, po stluczec podczas jazdy daje sie slyszec delikatne stukanie i lekkie bicie na kierownicy.
Co sie okazalo przy hamowaniu podczas stluczki (niestety mialem zimowki i bylo dosc cieplo) zzabkowaly mi sie opony :-(
Sprawa dotyczy tylko przedni kolek. Dokladnie wyglada to tak ze boczne zabki bieznika na jednej osmej kola (czyli mniej wiecej 5-6 zabkow) sa troche poszarpane. Sie zastanawialem czy ich po prostu nie spilowac troche (wyrownac), planuje tez jutro zadzwonic do wulkanizatora i sie dopytac co i jak. :|
A teraz pytanko, orientujecie sie moze czy da sie z tym cos zrobic :huh:
Oponki maja za soba ze 4 sezony ale sa w bdb stanie (no poza teraz tym zzabkowaniem) i pewnie by spokojnie pojezdzily jeszcze ze 3 sezony (jak wiadomo gwiazdka lekkie autko wiec zuzycie nie jest tak duze).
-
Sorki za powtorny komentarz ale nie ma mozliwosc edycji poprzedniego.
Porownujac ze zdjeciami z poprzedniej stluczki dochodze do wniosku ze nie jest tak zle :|
http://www.wrzuta.pl/obraz/80UL6nSrIA/stluczka
Mechanik, ktory poprzednio robil mi autko wycenil to mniej wiecej na 1500pln ( niestety tym razem idzie to z mojej kieszeni a nie z ubezpieczenia) wiec raczej zrezygnuje z jego uslug. Albo oddam znajomemu do wyklepania i pomalowania albo sam kupie blotnik dam do malowania i sam zaloze (chyba najtansza wersja).
-
Z tego co kiedyś oglądałem wymiana błotnika nie jest wcale taka prosta, ponieważ gdzieś wchodziło w grę spawanie. Ale obym się mylił. Jutro zorientuję się co do kierunków, ale na pewno opłaca się wziąć jedynie klosze, więc za kompletnym rozejrzyj się po jakimś allegro.
-
Łączę się w bólu...
Dziś miałem bliskie spotkanie 3 stopnia z MANem betoniarką. Wymuszenie klasyka - z lewego pasa nagle sobie przypomniał, że właśnie powinien wjechać na estakadę (przez 2 inne pasy) i miałem niefarta znaleźć się po drodze.
(http://img520.imageshack.us/img520/4128/zdjcie000ws4.th.jpg) (http://img520.imageshack.us/my.php?image=zdjcie000ws4.jpg)
Trochę się fkurfiłem, bo niedawno została dopieszczona blacharsko-lakierniczo a tutaj taki kwiatek.
Wycena w poniedziałek.
-
Łączę się w bólu...
Dziś miałem bliskie spotkanie 3 stopnia z MANem betoniarką. Wymuszenie klasyka - z lewego pasa nagle sobie przypomniał, że właśnie powinien wjechać na estakadę (przez 2 inne pasy) i miałem niefarta znaleźć się po drodze.
Trochę się fkurfiłem, bo niedawno została dopieszczona blacharsko-lakierniczo a tutaj taki kwiatek.
Wycena w poniedziałek.
Moje kondolencje bo chyba nic wiecej mowic nie musze :|
Czyzbym rozpoczal jakis pechowy okres dla gwiazdek :embarrassed:
-
cholera, oby to było jakies chwilowe fatum wiszące nad Starletkami...
-
cholera, oby to było jakies chwilowe fatum wiszące nad Starletkami...
To spojrz na to :-P wlasnie tyle mi stuknelo na blacie ...
http://www.wrzuta.pl/obraz/yMu2xc1a1C/licznik66666
-
cholera, oby to było jakies chwilowe fatum wiszące nad Starletkami...
To spojrz na to :-P wlasnie tyle mi stuknelo na blacie ...
http://www.wrzuta.pl/obraz/yMu2xc1a1C/licznik66666
dobrze, że na moim blacie jest już prawie 205 kkm :)
-
No i co ... no i minal miesiac i kolejna stluczka <zalamka>
Na szczescie tym razem nie z mojej winy a i szkody raczej nie powinny byc duze. Delikatnie mowiac ktos mi sie wpakowal w dupsko a dokladnie jeden wjechal drugiemu, ten drugi trzeciemu a ten trzeci mi - klasyczny bilard.
Moral z tego takiz e nie wystarczy uwazac na to co z przodu, baaa na to co z prawej i z lewej ale jeszcze trzeba pilnowac tylu :|
A tak przy okazji wie ktos moze jak otworzyc bagaznik skoro standardowe pociagniecie za dwignie nie dziala <diabel> chyba od uderzenia cos sie musialo przestawic albo skrzywic i klapa nie chce sie otworzyc... a czasem przydaje sie bagaznik :roll:
-
A tak przy okazji wie ktos moze jak otworzyc bagaznik skoro standardowe pociagniecie za dwignie nie dziala <diabel> chyba od uderzenia cos sie musialo przstawic albo skrzywic i klapa nie chce sie otworzyc... a czasem przydaje sie bagaznik :roll:
chyba bedziesz musiał poprzez tylną kanapę użytkować bagażnik ;)
-
A tak przy okazji wie ktos moze jak otworzyc bagaznik skoro standardowe pociagniecie za dwignie nie dziala <diabel> chyba od uderzenia cos sie musialo przstawic albo skrzywic i klapa nie chce sie otworzyc... a czasem przydaje sie bagaznik :roll:
chyba bedziesz musiał poprzez tylną kanapę użytkować bagażnik ;)
Jak na razie to mi az tak nie przeszkadza ale w dluzszej perspektywie wolalbym miec dostep w klasyczny sposob <brawo>
No nic, jutro ubezpieczyciel zrobi ogledziny to sie pozniej pokombinuje co z ta klapa :roll:
-
w niektórych starletkach otwierało się kluczykiem klape(ep8)..A awaryjnie to taki dzyndzel jest w zamku bagażnika od wewnątrz>srubokrętem pociągasz i klapa otwarta..Mówa o ep8.
-
w niektórych starletkach otwierało się kluczykiem klape(ep8)..A awaryjnie to taki dzyndzel jest w zamku bagażnika od wewnątrz>srubokrętem pociągasz i klapa otwarta..Mówa o ep8.
Obawiam sie ze w EP91 moze byc troche inaczej, tzn. na pewno jest mozliwosc otwarcia kluczykiem ale mam watpliwosci czy bedzie dostep do jakiegos awaryjnego dzyndzla od srodka ale to sie jeszcze zobaczy :roll:
-
Corolla E10 tez miała wiec i u ciebie powinien być.
-
Wlasnie sie na chwilke wyrwalem z roboty zeby zobaczyc co i jak, no i wychodzi na to ze powinien byc dostep od wewnatrz do zamka (to dobra wiadomosc).
Ale tak na pierwszy rzut oka widac ze tylny pas (przynajmniej w miejscu gdzie jest zamek) jest troche wgiety do srodka od uderzenia, pewnie reszta wyjedzie jak sie otworzy klape albo odkreci zderzak :-(
-
Sorki za podwojna wypowiedz... a wiec tak, bagaznik da sie otworzyc kluczykiem ale opornie sie zamyka (w koncu cos tam sie od uderzenia poporzesuwalo), zrobili mi wycene wyszlo im 2,5k. Wszystko by bylo ok tylko ze trzeba bedzie trzeba troche prostowac :|
-
No to nie jest źle - dogadasz się z blacharzem to i błotnik Ci podciągnie :-)
A z tego co pamiętam nie zauważyłem "awaryjnego" otwierania bagażnika w EP91. Ale może źle patrzyłem, bo nigdy nie potrzebowałem :-P