Autor Wątek: stluczka  (Przeczytany 26952 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

born2ride

  • Gość
stluczka
« dnia: 04 Lipca 2007, 15:14:12 »
No i stalo sie to czego sie obawialem najbardziej ktos unieruchomil moja gwiazdke wymuszajac pierwszenstwo :cry:

http://born2ride.wrzuta.pl/obraz/fTHXU32IVZ/toya1a

http://born2ride.wrzuta.pl/obraz/uJm6P7mfaj/toya4a

Masako

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #1 dnia: 04 Lipca 2007, 15:16:54 »
ja pierdziu ..
serce boli ..

jesteśmy z Tobą w tych ciężkich chwilach

ponad rok temu miałem całkiem podobnie, trochę mnie szkód może:

http://www.wrzuta.pl/obraz/58ZRnFvR2K/060410_163800
http://www.wrzuta.pl/obraz/a8n8MWiEqD/060410_163818
« Ostatnia zmiana: 04 Lipca 2007, 15:22:36 wysłana przez Masako »

born2ride

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #2 dnia: 04 Lipca 2007, 15:25:09 »
ja pierdziu ..
serce boli ..

jesteśmy z Tobą w tych ciężkich chwilach


Ano boli, dzieki za wsparcie.
Najgorsze ze do pracy dojezdzam wiec bedzie problem a autko na ok. miesiac uziemione  :|

Offline Coobah81

  • Toyot Chodzacy
  • ***
  • Wiadomości: 765
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: stluczka
« Odpowiedź #3 dnia: 04 Lipca 2007, 15:43:48 »
ałała...
boli....
szkoda autka....

born2ride

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #4 dnia: 04 Lipca 2007, 17:36:17 »
Jesli ktos mial niemila przyjemnosc zalatwiania odszkodowania prosze o wskazowki na co zwrocic uwage itp., itd.

Mechanik powiedzial ze sa 2 mozliwosci:

1) naprawa na nowych orginalnych czesciach lub nowych zamiennikach ( wszystko na faktury, nie ma mozliwosci pokombinowania i zaoszczedzenia paru groszy, ale podobno w moim autku bylo juz cos z przodu robione wiec podobno ubezpieczyciel moze krzyknac cos o amortyzacji w zwiazku z czym ubezpieczenie nie pokryloby kosztu nowych czesci w calosci trzeba by doplacic z wlasnej kieszeni)

2) naprawa na uzywkach ( mozliwosc pokombinowania, ale wiadomo jak to bywa z uzywkami, chociaz z drugiej strony nie wykluczone ze orginalna uzywka w dobrym stanie wytrzyma dluzej niz nowy zamiennik)

 :oops:

Masako

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #5 dnia: 05 Lipca 2007, 11:49:11 »
Z odszkodowaniem jest tak. Robią Ci wycenę szkody i podają kwotę. Zazwyczaj zaniżają to więc można sie próbować pokłócić trochę. Jak już masz ustaloną kwotę, to masz do wyboru - albo chcesz pieniążki przelewem na Twoje konto i sam już to sobie później rozdysponujesz (kupujesz części, dogadasz się z warsztatem za ile zrobią itp.) albo jeździsz tak jak jest :) i chowasz kaskę w skarpetę. Drugi wybór to oddajesz autko do naprawy i później przedstawiasz fakturę ubezpieczycielowi. Jeśli mniej jest na niej niż oferowali, to dostajesz mniej. Jeśli więcej to chyba będą kręcić nosem i pewnie nie dostaniesz więcej. Ja osobiście wybrałem wariant pierwszy i dobrze na tym wyszedłem. Jeśli policja zabrała Ci dowód rejestracyjny, to poźniej musisz zrobić obowiązkowe badanie techniczne, które kosztuje prawie 200 zł z tego co pamiętam. Ubezpieczyciel MA OBOWIĄZEK zwroty tej kwoty, więc po takim badanie bierzesz fakturę i drepczesz do ubezpieczyciela, a oni wpłacają Ci zwrot na konto.

Pozd.

ThorsHammer

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #6 dnia: 05 Lipca 2007, 11:58:35 »
Ja bym wybrał naprawę bezgotówkową. Większość klientów przewijajacych się przez naszą kancelaryje to właśnie ludzie którym ubezpieczalnie dawały forsę "do łapy". Baaaaardzo mocno zaniżając wartość ewentualnej naprawy.
Nie mówię tu już o kwestiach kwalifikowania szkody jako całkowitej gdy wartość naprawy przekracza 70% wartości pojazdu, bo to jest standard wśród ubezpieczycieli. Nie mają oni prawa tak rozliczać szkody jednak robią to notorycznie....... Trzeba pamiętać że szkoda całkowita w przypadku ubezpieczeń OC ma miejsce w tedy, gdy wartość naprawy przekroczy 100% wartości pojazdu. Wynika to stąd ze mają tu zastosowanie przepisy KC a nie warunki ogólne ubezpieczenia. Ubezpieczyciele często stosują tu analogię z OWU AC.
W sumie ubezpieczenie to taka instytucja, gdzie obie strony próbuja "oszukać" na własna korzyść..... W większości przypadków oczywiście.

Jeżeli jednak już zdecydujesz sie na tzw. rozliczenie gotówkowe (chcesz aby ubezpieczyciel przelał forsę bezpośrednio Tobie), to proponuje aby oględziny auta przez rzeczoznawcę ubezpieczalni odbyły sie w jakimś zaznajomionym warsztacie naprawczym. Rzeczoznawcy w obecności specjalistów są bardziej spostrzegawczy jeżeli chodzi o uszkodzenia auta...
« Ostatnia zmiana: 05 Lipca 2007, 12:01:56 wysłana przez ThorsHammer »

born2ride

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #7 dnia: 05 Lipca 2007, 13:56:51 »
Hmm, ogledziny beda jutro oczywiscie u mechanika w jego obecnosci.
A co do formy rozliczenia to ostatnio rozmawialem z kolega, ktory mial stluczke na motorze, szkode wycenili mu na 600 pln, nie zgodzil sie z tym ale kase mu przelali oraz uzgodnil z nimi cos takiego ze jak im dostarczy faktury ze wyszlo wiecej to mu zwroca kase :|  
Swoja droga to totalny idiotym ze na podstawie wzrokowych ogledzin okreslaja wartosc odszkodowania skoro podczas naprawy moze sie okazac ze np. jest cos nie tak z zawieszeniem, itp.  Jezeli w takiej sytuacji nie zaakceptuja dodatkowych faktur to kicha :furious3:

Jeszcze slyszalem ze przy rozliczeniu bezgotowkowym mozna dac mechanikowi pelnomocnictwo do rozliczenia sie bezposrednio z ubezpieczycielem bez posrednictwa wlasciciela auta, co wy na to :huh:

Na szczescie policja nie zabrala dowodu wiec odpada jazda na przeglad, jak piszecie niby ubezpieczyciel zwraca kase ale szkoda czasu.


I co tu wybrac :oops:

ThorsHammer

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #8 dnia: 05 Lipca 2007, 14:11:56 »

Jeszcze slyszalem ze przy rozliczeniu bezgotowkowym mozna dac mechanikowi pelnomocnictwo do rozliczenia sie bezposrednio z ubezpieczycielem bez posrednictwa wlasciciela auta, co wy na to :huh:


Dokładnie tak to sie odbywa. Ostatnio znajomej pomagałem w podobnej sprawie. Pełnomocnictwo było wystawione dla serwisu jednej z marek. I juz oni się sami dogadywali z ubezpieczycielem. Znajoma tylko dostarczyła auto a potem je odebrała. Oczywiście dostała zwrot również za lawetę....

Offline marcin

  • Junior Administrator
  • Toyot Spamer
  • ******
  • Wiadomości: 8190
  • Płeć: Mężczyzna
    • 3vz.pl
Odp: stluczka
« Odpowiedź #9 dnia: 06 Lipca 2007, 04:54:45 »
nie wygląda to źle, osobiście wziąłbym kasę z ubezpieczenia i robił we własnym zakresie z dwóch powodów :

1) jest full gratów do P9 na Allegro i w ogłoszeniach, można wyciągnąć cały przód w naprawdę niezłej kasie
2) dałbym zarobić tylko blacharzowi i lakiernikowi
a) blacharz - żeby naciągnął co trzeba, ewentualnie wgrzał/wspawał elementy - nie daj się naciągnąć na żadne klepanie !!!! ( przerobiłem 3 klepane gwiazdy, i nie jest to żadna przyjemność )
b) lakiernik niech pomaluje elementy ( chyba że uda Ci się dostać w Twoim kolorze, to jesteś do przodu )

resztą, czyli składaniem, skręcaniem itp. zająłbym się sam, bo :
1) składając samemu wiesz czym potem jeździsz, dokręcisz każdą śrubkę, dokupisz każdą spinkę, będzie tip-top
2) ile frajdy i satysfakcji to daje, tego nie wie nikt, kto jeszcze tego nie robił

przy okazji składając sam możesz wypatrzyć jakieś niedociągnięcia blacharza, ewentualnie zakonserwować dokładniej spawy/zgrzewy

wszystko powyższe w założeniu że gwiazdą chcesz pośmigać jeszcze X lat, a nie za miesiąc ją sprzedać...

pzdr
3VZ.pl



PrzemekElektro

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #10 dnia: 06 Lipca 2007, 09:18:53 »
Branie kasy do ręki ma też swoje wady. Po pierwsze napędza się czarny rynek, bo przecierz nikt watu nie chce płacić. Po drugie - klient wiadomo, chce jak najaniej, więc blacharz też oszczędza i robi mniejszym wkładem pracy (czyli mniej dokładnie) lub zamiast coś wymienić do podegnie i zaszpachluje. Po trzecie - jak już ktoś wspomniał, to po pierwszych oględzinach nie wiadomo ile dokładnie naprawa wyniesie, więc biorąc kase można się wkopać. Jak ostatnio mi sądziadka wjechała w tylne nadkole to sprawa wyglądała tak:
-pod mój dom przyjechał rzeczoznawca z ubezpeczalni, zrobił zdjęcia, obejrzał, wycenił na 680 zł....
-pojechałem pojechałem do blacharza, on zrobił dokładny kosztorys (dokładny wypis każdej czynności i elementu do wymiany), wyszło 1600...
-kosztorys trafił do ubezpieczalni, oczywiście coś tam przycieli, ale ogólnie zatwierdzili
-samochód w naprawie, po naprawie wystawił fakture, faktura poszła do ubezpieczalni i zapłacili
Ostatecznie faktura była na około 1450zł. Blacharz mówił, że gdybym wzioł kase i chciał to naprawić za te 680zł, to wiadomo, by się starał to zrobioć.... ale jednak na czymś by musiał przyoszczędzić. Teraz jak patrze jak to zrobili, to naprawde jest tip-top. Dodatkowo patrząc po śladach pasty polerskiej, to wypolerowali mi pół samochodu, bo nawet rysy na przednim błotniku po innej stłuczce znikneły  :grin:

Offline raw

  • Toyot Chodzacy
  • ***
  • Wiadomości: 547
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: stluczka
« Odpowiedź #11 dnia: 06 Lipca 2007, 10:28:25 »

resztą, czyli składaniem, skręcaniem itp. zająłbym się sam, bo :


marcinm - wszystko fajnie tylko pod warunkiem że masz gdzie to robić (czyt. jakiś garaż czy coś w tym stylu). Nie wyobrażam sobie składania samochodu pod chmurką na osiedlowym parkingu pod blokiem.

born2ride

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #12 dnia: 06 Lipca 2007, 11:24:04 »
Dzisiaj byl rzeczoznawca i powinienem rowniez dzisiaj dostac od niego wycene. Mechanik twierdzi ze niewykluczone ze bedzie szkoda calkowita co moze wynikac ze stosunkowo niskiej wartosci auta do nowych czesci (oczywiscie z ASO).
Jednak co do kasy z wyceny, ktora ubezpieczyciel przelewa na konto to jak w trakcie naprawy wyjdzie ze jest cos wiecej do zrobienia to wola sie z powrotem rzeczoznawce i bodajze mozna dostac wiecej kasy, oczywiscie tak zeby wartosc auta po naprawie nie przekroczyla rynkowej (czy jakos tak).  :|

Cytuj (zaznaczone)
marcinm - wszystko fajnie tylko pod warunkiem że masz gdzie to robić (czyt. jakiś garaż czy coś w tym stylu). Nie wyobrażam sobie składania samochodu pod chmurką na osiedlowym parkingu pod blokiem.

raw podzielam twoje zdanie, jak masz jakie takie warunki no i co wazniejsze czas to ewentualnie mozna sie bawic w samodzielne skladanie w przeciwnym razie bym sie nie pisal.


Offline raw

  • Toyot Chodzacy
  • ***
  • Wiadomości: 547
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: stluczka
« Odpowiedź #13 dnia: 06 Lipca 2007, 11:35:59 »
Jednak co do kasy z wyceny, ktora ubezpieczyciel przelewa na konto to jak w trakcie naprawy wyjdzie ze jest cos wiecej do zrobienia to wola sie z powrotem rzeczoznawce i bodajze mozna dostac wiecej kasy, oczywiscie tak zeby wartosc auta po naprawie nie przekroczyla rynkowej (czy jakos tak).  :|


Wydaje mi się ze nie masz racji. Na tym polega kosztorys że jak już się z nim zgodzisz i wypłaca Tobie kase to w razie jeżeli coś później wyjdzie więcej, nie możesz liczyć na dodatkową kase.
Wszystko oczywiście uzaleznione jest od towarzystwa ubezpieczeniowego któe likwiduje Ci szkode. Z własnych doświadczen wiem że na bank coś takiego by nie przeszło w warszawskim PTU.

born2ride

  • Gość
Odp: stluczka
« Odpowiedź #14 dnia: 06 Lipca 2007, 11:53:42 »
Wydaje mi się ze nie masz racji. Na tym polega kosztorys że jak już się z nim zgodzisz i wypłaca Tobie kase to w razie jeżeli coś później wyjdzie więcej, nie możesz liczyć na dodatkową kase.
Wszystko oczywiście uzaleznione jest od towarzystwa ubezpieczeniowego któe likwiduje Ci szkode. Z własnych doświadczen wiem że na bank coś takiego by nie przeszło w warszawskim PTU.

Ale zwroc uwage, ze na oko to sobie mozna oceniac, przykladowo wycena co do blacharki moze sie zgodzic ale w trakcie naprawy sie okaze ze np. jest uszkodzone takze zawieszenie czego nie dalo sie stwierdzic podczas ogledzin. Myslisz ze wtedy nie masz podstaw do rzadania dodatkowych ogledzin i dodatkowej wyplaty, wg. mnie jak najbardziej :huh:


 

www.ucando.pl

www.gotujesie.pl