Toyota Klub
.: GARAŻ :. => Terenowe => RAV-4 => Wątek zaczęty przez: hardtmuth w 04 Maja 2023, 23:29:52
-
Cześć po długiej przerwie. Jestem jeszcze na urlopie, ale z białym niemieckim suvem z napisem na B...
Rozbilem rav na Słowacji. Wpadłem do wykopu na moście...1-1.5m w dół... Pal licho jak się to stało. Zwalam na złe oznaczenie drogi, bo było ciężko złapać gdzie jechać, a jak zauważyłem, było już za późno i leciałem już na żwirze jak na lodzie.
Zniszczenia:
Rozbity przod, uszkodzony grill, zderzak, radar, osłony od dołu. Chłodnica całą. Reflektory porysowane, maska wygięta, silnik odpala, brak błędów, jeździ nawet, błotniki wyskoczyły z zaczepów, poduszki nie wystrzeliły - mini prędkość była, pasy zablokowane (3 z 5 na pewno), samochód zawisł na podwoziu, uszkodzone wszystkie osłony od dołu, wygięty 1 tłumik (wzdłużny), zbiornik paliwa zgnieciony, chyba progi przerysowane, drzwi kierowcy porysowane z dołu (nie szło otworzyć), może trwałe kokpit porysowany (ciężko było się uwolnić jak auto wbiło przodem w dół). Brak wycieków, osłony termiczne pogięte, tylna oś nie ruszona. Za to przednia mogła dostać duże obciążenie (przy upadku), choć jadąc na lawetę nic nie czułem.
Auto 4x2 comfort + style 2022, 42kkm
Lecę z tym z AC. Hestia. Zastanawiam się co mnie czeka. Czy takie coś ASO robi dobrze, czy wyjdzie całka? Co lepiej dla mnie? W planie było by auta używać nawet +10 lat. Dylemat naprawiać, pozbyć się o kupić nowe? Rzeczoznawca w przyszłym tygodniu, czy brać kogoś dodatkowo? Trudne sprawy.
-
No nie zazdroszczę przygody... Co do pytań - decyzja o naprawie czy szkodzie całkowitej nie należy do Ciebie. Ewentualnie jak wycena będzie na pograniczu tych 75%, można kombinować w jedną lub w drugą stronę. Lepsza byłaby naprawa, bo przy szkodzie wypłacą Ci kwotę pomniejszona o wartość wraku i będziesz musiał się z tym bujać...
ASO raczej powinno to ogarnąć i według mnie nie ma sensu wymieniać auta z tego powodu, tym bardziej, że po takim wypadku musiałbyś znacznie obniżyć cenę
PS: też miałem incydent w majówkę, ale w porównaniu z Twoim to nic... Facet wjechał mi w korku w bagażnik na haku, ale dzięki temu, że ten bagażnik tam miałem, auto nietknięte. Jakby ktoś się zastanawiał - rowerek 20" mieści się bez rozkręcania na stojąco w bagażniku ravki :P
-
No przykre uczucie. Ja rok temu stałem i patrzyłem, jak mi grad kasuje samochód. :embarassed:
Co do naprawy, to technicznie pewnie nie będzie trudna, tylko ile czasu zajmie organizacja wszystkich części?
-
Sądzę, że ubezpieczyciel zrobi "całkę" niestety. Współczuję.
-
Współczuję zdarzenia, stresu i wszystkiego co się z tym wiąże. Co do pytania, to podzielam zdanie kolegi firka, że lepsza naprawa, bo z tego co byś dostał za całkowitą szkodę nie kupisz teraz auta, a przynajmniej nie takie. Ja na szczęście nie miałem przygód w majówkę...auto stało w garażu.
-
Słabo, współczuję.
Co do ubezpieczenia, teoria o szkodzie całkowitej z AC to 70% wartości auta. Oczywiście, to jest ubezpieczenie dobrowolne i możesz mieć inny procent w OWU ale bliski tym 70%. Dla OC będzie 100% bo to reguluje ustawa.
Czy rzeczoznawca z TU zrobi całkę? Można tylko gdybać ale ja strzelam, że nie. Tylko wtedy dostaniesz straszny ochłap na naprawę.
Druga opcja to ASO/dobry warsztat który rozliczy się bezgotówkowo. Dobrze jak byś miał kogoś znajomego. Wtedy można nieco ponegocjować, kiedy ocenią koszt naprawy na bliski tym 70 procentom. Będziesz miał możliwość zdecydować - całka czy naprawiasz.
Co bym zrobił teraz? Czekając na rzeczoznawcę TU, poszukałbym jednak poleconego warsztatu/ASO. Niech najpierw obejrzą.
Piszę z doświadczenia z całki kilka lat temu, kilku innych wymuszonych kontaktów z TU... i kilkuletniej pracy z agentami. Sprzedaje im moje oprogramowanie ;)
-
Poczekaj na wycenę ubezpieczyciela i najważniejsze co powiedzą Ci w serwisie. Nie podejmuj na gorąco decyzji.
Z jednej strony pozbyć się rozbitego i kupić nowe auto jest najlepszym rozwiązaniem, ale biorąc pod uwagę co się dzieje na rynku może wyjdzie opłacalniej go naprawić.
Po naprawie, zawsze możesz wrócić do pomysłu wymiany auta, a wtedy masz czas na klienta, który nie będzie obniżać ceny za każdą rysę. Oczywiście wcześniej zamawiając auto ;).
Najważniejsze, że nic Tobie/Wam się nie stało. Powodzenia.
-
No przykre uczucie. Ja rok temu stałem i patrzyłem, jak mi grad kasuje samochód. :embarassed:
Co do naprawy, to technicznie pewnie nie będzie trudna, tylko ile czasu zajmie organizacja wszystkich części?
Zamiast się przyglądać, trzeba było na szybko kołdrą nakryć.
Kask rowerowy na głowę i jazda :)
-
No przykre uczucie. Ja rok temu stałem i patrzyłem, jak mi grad kasuje samochód. :embarassed:
Co do naprawy, to technicznie pewnie nie będzie trudna, tylko ile czasu zajmie organizacja wszystkich części?
Zamiast się przyglądać, trzeba było na szybko kołdrą nakryć.
Kask rowerowy na głowę i jazda :)
Trochę się dłużyło ;), ale trwało to ze 3-4 minuty. Bez przygotowania nie ma szans zareagować.
-
Coś wiem na ten temat. Człowiek stoi i patrzy i nie wierzy. Lub ma nadzieję, że za chwilę przestanie, albo może ten grad nie taki znowu wielki i nie narobi szkód. Albo reakcją jest próba schowania się pod drzewo które i tak nie ochroni przy gradzie wielkości piłek pingpongowych lub tenisowych. A w pewnym momencie zaczyna być już wszystko jedno bo i tak z karoserii ruina.
https://www.youtube.com/watch?v=fkPZaNdxkw0
-
Człowiek stoi i patrzy i nie wierzy. Lub ma nadzieję, że za chwilę przestanie,
Dokładnie tak :). W moim przypadku całe niebo było zachmurzone i nie wiedziałem, w którą stronę miałbym uciekać.
-
Miałem lekko uszkodzony przedni zderzak (krawędź prawa, ten czarny spojler) ale okazało się, że pióro mocujące zderzaka na które zachodzi spojler też jest złamane. Wycena PZU przez telefon 4kpln, całkowity koszt naprawy bezgotówkowo w ASO (35 dni czekania na zderzak) 12.5kPLN.
-
Dzięki za miłe słowa. Pewnie we wtorek będzie rzeczoznawca, ASO toyoty się nie odzywa (auto wczoraj do nich dotarło na fajrant), bo mają podobno po majówce ogrom napraw. Jest to serwis z ASO w Toruniu. Żeby była całka musiałoby wyjść ok 100k za naprawę bo w owu mam 70%. Szkoda tylko że z AC auto zastępcze na 14 dni jest. Cóż dobrze że jest jakiś backup na podwórku.
Będę pisał co wyszło ale może rzeczywiście - lepiej mieć naprawione i w razie gdyby coś denerwowało to można szukać kupca.
Skonfigurowałem sobie to wychodzi znaczna zmiana ceny względem tego co było 3 lata temu a na dodatek człowiek chce więcej - ciepła pupa i rączki, ale zabawne, bo dalej rav4 ;). Cena przekracza bez upustów lekko 220k :)
Sorry że tak słabo odpisuję ale kończę urlop. Jutro powrót na północ w BMW X3. Swoją drogą, jak na auto za ok 250k to ma kilka mankamentów. Najbardziej napęd denerwuje. i20 xDrive, w czasie przyspieszania szarpie przy zmianie biegów. Przeciąga biegi przez co są momenty gdzie jakby nie idzie. Zobaczymy jak podróż autostradą wyjdzie z hałasem.
-
A jeszcze jedno. Jakby auto nie wskoczyło w całkę. To jak mam ochronę zniżek to uratuje się przed podwyżka składki na nowy okres ubezpieczenia? Zakładając kontynuację w Hestii? :)
-
A jeszcze jedno. Jakby auto nie wskoczyło w całkę. To jak mam ochronę zniżek to uratuje się przed podwyżka składki na nowy okres ubezpieczenia? Zakładając kontynuację w Hestii? :)
Niby tak, ale w 99% kontynuacja z ochroną zniżeki tak jest droższa niż poszukanie czegoś innego po utracie zniżek.
-
W PUZ ochrona zniżek (brak udziału własnego) w tym roku będzie mnie kosztowało około 300zl. Uważam ze warto.
-
Koledze raczej chodziło o to, że gdybyś musiał skorzystać z tej polisy, to za rok PZU "z pełnymi zniżkami" wyliczy Ci 6k, a inne TU z wliczoną szkodą 5k. Ta ochrona to trochę taki pić na wodę
-
To jak mam ochronę zniżek to uratuje się przed podwyżka składki na nowy okres ubezpieczenia?
Nie bierz ochrony zniżek. Bo to nie działa w dzisiejszych systemach do których mają ubezpieczyciele dostęp. Też brałem ochronę zniżek, ale odkąd zmieniłem brokera, który mi wytłumaczył, że to jednak działa inaczej.
-
Ale jak posiadasz w domu 2 auta i oba zarejestrowane na Ciebie to już ta ochrona zniżek nie jest takim „picem na wodę”
-
W PZU tak to nie działa. Kiedyś i owszem tak może było. Dlatego warto czasem może zmienić brokera. Nawet przy dwóch pojazdach.
-
Nawiasem mówiąc na stronie UFG można znaleźć swoją ocenę od 1 do 5 - ocenę kierowcy pod kątem ubezpieczenia.
-
W PZU tak to nie działa. Kiedyś i owszem tak może było. Dlatego warto czasem może zmienić brokera. Nawet przy dwóch pojazdach.
Je mam w PZU i...przd zdarzeniem koszt polisy ok.4.3%
Po zdarzeniu koszt polisy ok.4.2 %...więc nie rozumiem czemu nie działa jak działa?
Dla porównania w Hestii ponad 5.5% wyliczyli.
Ubezpieczony w ASO Toyoty
-
Ciekaw jestem, czy do przedłużenia ubezpieczenia w sierpniu będzie auto gotowe i jak widzę, będę musiał poszukać lepiej ubezpieczenia, by nie pójść z torbami;).
Sprawdziłem sobie eSCOR... wyszedł 1, ciekaw jestem, czy przed tą szkodą (bo już ta z AC jest zarejestrowana w systemie) miałem wyższy poziom.
Wiem, że auto jest już w serwisie, nie mogą go otworzyć/obejrzeć zanim rzeczoznawca nie pojawi się (pn/wt) z Hestii.
-
Nie martw się, ja dostałem ocenę 2.
Po 20 latach bezszkodowej jazdy.
-
Nie martw się, ja dostałem ocenę 2.
Po 20 latach bezszkodowej jazdy.
Bezszkodowa jazda to jedno, a ciągłość OC to drugie, ja mam OC od 19 roku życia, bez żadnej szkody i mam 4/5, przy czym jest to tyle warte, że średnie OC+AC na mnie to ok 10% wartości auta (zwyżka ze względu na niski wiek + brak ac)
-
W historii nie mam żadnej szkody z mojej winy od ponad 10 lat. Ale ciągłość słaba bo rav (<3 lata) to pierwsze zarejestrowane na mnie. Przy rav AC+oc tak tanie wyszło (max zniżek) bo żona miała długi okres ubezpieczenia bez szkody.
-
Ja szkody z OC nie mam od...tak długo ludzie nie żyją, a szkodę z AC (nieistotną) mam jedną z ostatnich 10 lat i też mam ocenę 4/5.
Jedno z aut było we współwłaści z córką, może z tego wynika brak piątki.
-
Z doświadczeń ostatnich lat wnioskuję, że czasem więcej można ugrać przy zmianie ubezpieczyciela niż kontynuacji nawet mając status bezpiecznego klienta.
Ubezpieczyciele miewają swoje pule promocyjne. Kiedyś mój syn za swoje pierwsze AC zapłacił w PZU niecałe 5%, ale już bezszkodowa kontynuacja wyszła niemal dwukrotnie więcej. Na podobną promocję (mimo zapewne słabego rankingu) załapałem w marcu tego roku.
Także nic nie jest pewne, koszt polisy bywa uzależniony od oferty w odpowiednim czasie u odpowiedniego brokera i warto sprawdzać przy każdym wznowieniu polisy. Rynek jest niestabilny, ale odnoszę wrażenie że nawet szkoda z OC sprawcy i samo figurowanie naszego pesela w tych brudnych rankingach :grin: może mieć wpływ na ofertę.
-
Kojarzycie w którym momencie daliśmy zgodę na dobrowolne zapisanie nas do tego rankingu?
-
Kojarzycie w którym momencie daliśmy zgodę na dobrowolne zapisanie nas do tego rankingu?
Nie przesadzaj.. to tylko interpretacja danych, które od zawsze były przez ubezpieczalnie do przedstawienia oferty.
Natomiast jak dla mnie ranking jest dziwny. Nie jest to ocena kierowcy, a "zestawu" kierowca+auto. Jak wybieram rav4, to mam ranking 3, bo jest krótka historia. Jak wybieram drugie auto zarejestrowane na mnie, to ranking podbija do 5
-
Kojarzycie w którym momencie daliśmy zgodę na dobrowolne zapisanie nas do tego rankingu?
W momencie złożenia wniosku o udostępnienie wyników. A do UFG zapisujesz się dobrowolnie, w momencie posiadania prawa jazdy.
-
I niestety jak jest współwłasność pojazdu, to szkody jednego kierowcy "przechodzą" na współwłaściciela.
w momencie posiadania prawa jazdy.
Raczej w momencie kupienia polisy.
Podobno postępowania regresowe (brak OC, szkody wyłączone z OC itp) toczą się wobec 20 tysięcy osób.
-
w momencie posiadania prawa jazdy.
Raczej w momencie kupienia polisy.
No nie, wystarczy, że spowodujesz szkodę i już widniejesz w UFG, niezależnie czy posiadasz jakiekolwiek auto.
Po prostu sprawdzają czy jesteś w UFG, jak cię nie ma, to znaczy, że nie spowodowałeś ani szkody ani nie masz OC, ale jesteś w bazie CEPIK (tam potwierdzają, że masz prawo jazdy)
-
Nie przesadzam, mój pesel moje dane. Zgodnie z obowiązującymi przepisami trzeba mieć zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Może Tobie wszystko jedno. Ja jednak nie czuje się komfortowo wiedząc, że ktoś
sprawdza jakie auta miałem na swój pesel…
-
Nie masz na to wpływu. Ustawowo jest określone jakie dane przekazywane są do UFG. Dlatego nie musisz wyrażać na to zgody. TU ma ustawowy obowiązek przekazać te dane i tyle. Nikt tego nie sprawdza. Tym wszystkim zarządza i obrabia to stosowny algorytm bazy danych.
-
Nie przesadzam, mój pesel moje dane. Zgodnie z obowiązującymi przepisami trzeba mieć zgodę na przetwarzanie danych osobowych.
Może Tobie wszystko jedno. Ja jednak nie czuje się komfortowo wiedząc, że ktoś
sprawdza jakie auta miałem na swój pesel…
Nie bardzo wiem o czym piszesz... Kto sprawdza? Ktoś z ulicy? Nie ma możliwości sprawdzić tam osoby trzeciej. Chyba, że chodzi Ci o osoby z głębszym dostępem, jak pracownicy ubezpieczalni, ale oni mieli do tego dostęp co najmniej od kilkunastu lat
-
Cóż... wejdzie podatek od deszczówki... ktoś sprawdzi jaki jest dom na twój pesel. No i podobno powstaje ewidencja kochanek, nałożnic i wszelkiej maści utrzymanek. Dopiero będzie zamieszanie :laugh: A chodzi o opodatkowanie nieujawnionych źródeł przychodu ;) ze wskazaniem nr pesel "darczyńcy".
-
Auto po oględzinach rzeczoznawcy. Na razie sam przód wyliczony przez toyotę wyszedł 35k. Zostaje podwozie może progi plastiki drzwi i może może kokpit (mini rysa) ale gdyby miała być całka to jednak wolę te rysę mieć niż całkę.
Jutro maja auto podnieść i zobaczyć co z dołu widać.
-
Współczuję Ci. Może jednak unikniesz całki.
-
Wydaje się, że jak przód wyszedł "tylko" 35k, to całki być nie powinno... Chociaż oczywiście ciężko zgadywać nawet nie widząc auta
-
Ważne jaka jest wartość auta, ja uważam że biorąc pod uwagę zaawansowanie technologiczne dzisiejszych aut to po takiej naprawie cena drastycznie spadnie a może nawet auto będzie niehandlowe, jeździć oczywiście będzie można, pzdr
-
Pytanie jak z geometrią zawieszenia.
Uszkodzenie nastąpiło zdaje się z niewielką prędkością, kwestia co ostatecznie zatrzymało auto, mogło się nic nie poprzesuwać lub przedni zawias mógł jednak oberwać.
-
auto będzie niehandlowe
Dlaczego tak uważasz? Jeżeli naprawa zostanie wykonana zgodnie z procedurą producenta a uszkodzone elementy wymienione na nowe, to auto będzie jak najbardziej handlowe.
-
auto będzie niehandlowe
Dlaczego tak uważasz? Jeżeli naprawa zostanie wykonana zgodnie z procedurą producenta a uszkodzone elementy wymienione na nowe, to auto będzie jak najbardziej handlowe.
Nie z powodów technicznych a psychologicznych. Samochód jak najbardziej może być sprawny technicznie ale dla wielu kupujących to będzie powypadkowy szrot.
-
Samochód jak najbardziej może być sprawny technicznie ale dla wielu kupujących to będzie powypadkowy szrot.
Dla niedouczonych tak. Każdy choć trochę obeznany technicznie po obejrzeniu zdjęć szkody i faktury z ASO z zakresem naprawy zrozumie, że samochód nie odróżnia się niczym od nowego. Polacy chętnie kupują samochody po dzwonach z USA, które często są obite z każdej strony, tam na aukcjach podpicowane trytytkami do zdjęć i nie mają z tym problemu. Dlaczego miałby być problem z samochodem z polskiego salonu po niewielkiej szkodzie? Niech Cię nie zmyli cena naprawy. 35 tys to wycena ASO dla ubezpieczyciela. W takim przypadku ASO ciągnie na maksa. Jakiś niezależny warsztat, jeżeli powiedziałbyś, że sam płacisz za naprawę, wyceniłby tą szkodę na 15 tys.
-
W razie czego dospawa się ćwiartkę i będzie jak nowe ;).
Wg mnie wg opisanego przebiegu zdarzenia, uszkodzenia przynajmniej z punktu widzenia handlarza, są wręcz kosmetyczne.
To nie czołówka na drodze szybkiego ruchu, a po takich drastycznych zdarzenia na drogach naprawdę jeździ mnóstwo aut. Co gorsza nie naprawianych zgodnie ze sztuką, tylko klepanych po taniości na handel.
Także suma za naprawę robi wrażenie, ale Mirek zrobiłby to za ćwierć tej ceny.
Kiedyś wrzucałem tu na forum zdjęcie mojego Yarisa po kolizji z tirem. Kierowca wyszedł bez szwanku, a wycena naprawy w ASO to 115kzł. Za tyle byłyby dwa takie nowe i jeszcze na pierogi u Gesslerowej by zostało :grin:
Auto po szkodzie wyceniono na 26tys bardzo wygórowanie, oczywiście żeby wypłata z polisy była jak najniższa. Zostało sprzedane, naprawione i zapewne sprzedane z zyskiem handlarza. Tak więc policzcie, ile kosztowała naprawa tego Yarisa i jak to musiało zostać naprawione? Ktoś nieświadomy tym samochodem wozi swoją rodzinę...
-
Samochód jak najbardziej może być sprawny technicznie ale dla wielu kupujących to będzie powypadkowy szrot.
Dla niedouczonych tak. Każdy choć trochę obeznany technicznie po obejrzeniu zdjęć szkody i faktury z ASO z zakresem naprawy zrozumie, że samochód nie odróżnia się niczym od nowego. Polacy chętnie kupują samochody po dzwonach z USA, które często są obite z każdej strony, tam na aukcjach podpicowane trytytkami do zdjęć i nie mają z tym problemu. Dlaczego miałby być problem z samochodem z polskiego salonu po niewielkiej szkodzie? Niech Cię nie zmyli cena naprawy. 35 tys to wycena ASO dla ubezpieczyciela. W takim przypadku ASO ciągnie na maksa. Jakiś niezależny warsztat, jeżeli powiedziałbyś, że sam płacisz za naprawę, wyceniłby tą szkodę na 15 tys.
Wiesz dlaczego sporo samochodów było chętnie kupowanych z Copart itd? Z dwóch powodów: CARFAX - czyli dość sprawny system informacji o samochodzie - oraz relatywnie mało picowania przed sprzedażą. Zazwyczaj dość dobrze widać co się kupuje.
Kwota naprawy nie robi na mnie wrażenia. Wiem ile potrafi kosztować rh w ASO. Natomiast dla niedouczonej większości to będzie szrot. Taka jest większość kupujących u nas. Tak jak latami pokutowała mity, że powyżej 200 tysięcy km to silnik do wyrzucenia i samochód z takim przebiegiem był „niehandlowy”. Dlatego handlarze się dostosowali do ”wymagań” i skręcali liczniki.
-
Niehandlowe w sensie ze oczekiwania finansowe sprzedającego i nabywcy nie spasują się.
Po co kupować auto bite bez perspektywy sprzedaży kiedy są nie bite, chyba że naprawdę tanio
-
Passeratti wyklepane z przystanku tramwajowego są handlowe to i ta RAVka będzie. Jedyne co to dobrze mieć dokumentację zdjęciową i z naprawy czy coś w tym stylu. Przy sprzedaży każdy moze sprawdzić historię i widać, że była szkoda. Mogło to być stłuczone swiatło ale też wymienione pół auta. Sprzedawałem tucsona to też się pytali co to była za szkoda, a ja tylko najechałem na coś na autostradzie i połamałem plastiki pod autem za jakieś 2500 zeta. No ale szkoda jest szkoda to warto pokazać co było.
-
Oczywiście, kwestia ceny.
-
Po co kupować auto bite bez perspektywy sprzedaży kiedy są nie bite,
No ja myślę, ze kupić nie bite to nie jest prosta sprawa.
Warto jeszcze pamiętać, co w ogłoszeniu oznacza termin bezwypadkowe (definicja)?.. Także jeżeli na auto w nocy zawali się blok, to takie ogłoszenie o bezwypadkowości nie mija się z prawdą. W praktyce o większości aut można bezkarnie pisać że bezwypadkowe,, bo ustalenie okoliczności bywa niemożliwe. Trzeba się naprawdę znać, żeby kupić auto bez przygód.
Tu taki mały poradnik https://www.youtube.com/watch?v=-nfif3cSZgA
-
Dlaczego tak uważasz? Jeżeli naprawa zostanie wykonana zgodnie z procedurą producenta a uszkodzone elementy wymienione na nowe, to auto będzie jak najbardziej handlowe.
Wystarczy przestudiować to forum i zobaczyć jak ludzie reagują na naprawy, co dla nich dyskwalifikuje auto, jak się zachowują po "odkryciu" malowania danego elementu.
Osobiście współczuje odsprzedaży tego auta.
Trzeba się naprawdę znać, żeby kupić auto bez przygód.
Tu taki mały poradnik https://www.youtube.com/watch?v=-nfif3cSZgA
Ten poradnik jest dobry ale nie dla laika a dla kogoś kto się zna jest już nie potrzebny.
Laikowi może w głowie więcej zakręcić niż pomóc.
Oczywiście, kwestia ceny.
Niestety nie. Gdyby to była kwestia ceny do było by fajnie.
Jako że bawię się autami to już próbowałem wszystkiego i niestety niska cena nie daje żadnej gwarancji spokoju sprzedaży oraz tego że ktoś potem nie zgłosi się z reklamacją bo ma rękojmie.
Passeratti wyklepane z przystanku tramwajowego są handlowe to i ta RAVka będzie. Jedyne co to dobrze mieć dokumentację zdjęciową i z naprawy czy coś w tym stylu. Przy sprzedaży każdy moze sprawdzić historię i widać, że była szkoda. Mogło to być stłuczone swiatło ale też wymienione pół auta. Sprzedawałem tucsona to też się pytali co to była za szkoda, a ja tylko najechałem na coś na autostradzie i połamałem plastiki pod autem za jakieś 2500 zeta. No ale szkoda jest szkoda to warto pokazać co było.
O czym Ty piszesz ? :grin: Pamiętasz Darusia jak wkleił zdjęcie Rav z wybitym odblaskiem i wgniecenie tylnego zderzaka ? Poczytaj sobie jakie były komentarze.
99% osób nie odróżni zdjęcie przodu do wymiany rozrządu od mocnego dzwona.
Wiesz dlaczego sporo samochodów było chętnie kupowanych z Copart itd? Z dwóch powodów: CARFAX - czyli dość sprawny system informacji o samochodzie - oraz relatywnie mało picowania przed sprzedażą. Zazwyczaj dość dobrze widać co się kupuje.
Kwota naprawy nie robi na mnie wrażenia. Wiem ile potrafi kosztować rh w ASO. Natomiast dla niedouczonej większości to będzie szrot. Taka jest większość kupujących u nas.
Dokładnie tak jest jak sobie coś upatrzę w USA czego nie mogę kupić w EU to martwię się komu ja odsprzedam auto w PL bo zdjęcia były z wyceny czyli bez ubierania w błotniki, zderzaki, atrapki itp.
-
jak się zachowują po "odkryciu" malowania danego elementu.
Tu problem bywa taki że to rzeczywiście bywa odkrycie, ponieważ sprzedawca najczęściej to próbuje ukryć. Jeżeli są zdjęcia dzwonu i rachunki za wymianę elementów, to nie ma sprawy. Ale takiej dokumentacji na ogół nie ma, a nikt nie chce puszki szpachli na masce i podłużnic wyciąganych łańcuchem. Jeżeli ja laik mogę doszukać się śladów naprawy, to znaczy że tę naprawę wykonano nieprawidłowo.
-
Dlaczego tak uważasz? Jeżeli naprawa zostanie wykonana zgodnie z procedurą producenta a uszkodzone elementy wymienione na nowe, to auto będzie jak najbardziej handlowe.
Wystarczy przestudiować to forum i zobaczyć jak ludzie reagują na naprawy, co dla nich dyskwalifikuje auto, jak się zachowują po "odkryciu" malowania danego elementu.
Osobiście współczuje odsprzedaży tego auta.
Trzeba się naprawdę znać, żeby kupić auto bez przygód.
Tu taki mały poradnik https://www.youtube.com/watch?v=-nfif3cSZgA
Ten poradnik jest dobry ale nie dla laika a dla kogoś kto się zna jest już nie potrzebny.
Laikowi może w głowie więcej zakręcić niż pomóc.
Oczywiście, kwestia ceny.
Niestety nie. Gdyby to była kwestia ceny do było by fajnie.
Jako że bawię się autami to już próbowałem wszystkiego i niestety niska cena nie daje żadnej gwarancji spokoju sprzedaży oraz tego że ktoś potem nie zgłosi się z reklamacją bo ma rękojmie.
Passeratti wyklepane z przystanku tramwajowego są handlowe to i ta RAVka będzie. Jedyne co to dobrze mieć dokumentację zdjęciową i z naprawy czy coś w tym stylu. Przy sprzedaży każdy moze sprawdzić historię i widać, że była szkoda. Mogło to być stłuczone swiatło ale też wymienione pół auta. Sprzedawałem tucsona to też się pytali co to była za szkoda, a ja tylko najechałem na coś na autostradzie i połamałem plastiki pod autem za jakieś 2500 zeta. No ale szkoda jest szkoda to warto pokazać co było.
O czym Ty piszesz ? :grin: Pamiętasz Darusia jak wkleił zdjęcie Rav z wybitym odblaskiem i wgniecenie tylnego zderzaka ? Poczytaj sobie jakie były komentarze.
99% osób nie odróżni zdjęcie przodu do wymiany rozrządu od mocnego dzwona.
Wiesz dlaczego sporo samochodów było chętnie kupowanych z Copart itd? Z dwóch powodów: CARFAX - czyli dość sprawny system informacji o samochodzie - oraz relatywnie mało picowania przed sprzedażą. Zazwyczaj dość dobrze widać co się kupuje.
Kwota naprawy nie robi na mnie wrażenia. Wiem ile potrafi kosztować rh w ASO. Natomiast dla niedouczonej większości to będzie szrot. Taka jest większość kupujących u nas.
Dokładnie tak jest jak sobie coś upatrzę w USA czego nie mogę kupić w EU to martwię się komu ja odsprzedam auto w PL bo zdjęcia były z wyceny czyli bez ubierania w błotniki, zderzaki, atrapki itp.
Kwestia ceny, czyli wystawiasz z 39 tysięcy kupujący łaskawie da 9 tysięcy…
Sam jeżdżę Jeepem powypadkowym. Miał pół roku jak przyjechał do PL. Naprawiony zgodnie ze sztuką bezproblemowo jeździ do dzisiaj. Przepraszam po 15 latach zaczął schodzić klar z malowanej maski.
-
Tu problem bywa taki że to rzeczywiście bywa odkrycie, ponieważ sprzedawca najczęściej to próbuje ukryć. Jeżeli są zdjęcia dzwonu i rachunki za wymianę elementów, to nie ma sprawy. Ale takiej dokumentacji na ogół nie ma, a nikt nie chce puszki szpachli na masce i podłużnic wyciąganych łańcuchem. Jeżeli ja laik mogę doszukać się śladów naprawy, to znaczy że tę naprawę wykonano nieprawidłowo.
Niestety piszesz o skrajnej teorii ocierającej się o fikcję :-)
-
Kwestia ceny, czyli wystawiasz z 39 tysięcy kupujący łaskawie da 9 tysięcy
Przesadzasz.... Bez problemów znajdziesz kupca jeśli wystawiasz za 85-90% ceny bezwypadkowego
-
Oczywiście trochę przesadzam. Ale z relacji znajomych to oczekiwania odpustu za „bity” wynoszą 30-40%. Z drugiej strony jak sprzedawałem swojego Mercedesa - po dość dużym wypadku ale zrobiony zgodnie ze sztuką - sprzedałem powyżej średniej giełdowej ale na forum miłośników marki, gdzie była historia mojego MB.
-
Przesadzasz.... Bez problemów znajdziesz kupca jeśli wystawiasz za 85-90% ceny bezwypadkowego
Absolutnie nie.
-
Przesadzasz.... Bez problemów znajdziesz kupca jeśli wystawiasz za 85-90% ceny bezwypadkowego
Absolutnie nie.
Ciężko polemizować z tak silnymi argumentami:P
-
Przesadzasz.... Bez problemów znajdziesz kupca jeśli wystawiasz za 85-90% ceny bezwypadkowego
Absolutnie nie.
Ciężko polemizować z tak silnymi argumentami:P
Jak chcesz to mogę Ci opowiedzieć kilkadziesiąt historii o miłośnikach toyoty/Lexusa i innych marek jak to atrakcyjna cena przyciągała "normalnego" klienta :-)
-
Przesadzasz.... Bez problemów znajdziesz kupca jeśli wystawiasz za 85-90% ceny bezwypadkowego
Absolutnie nie.
Przeciętny handlarz niczego Ci nie zdradzi, żeby uniknąć obniżania ceny, a rękojmię ma gdzieś zablokuje połączenia. U kolegi ledziu to inny poziom ;). Powie która ćwiartka jest wspawana, ile śladów opon zostaje na piasku i ile razy był cofnięty licznik. Wszystkie informacje dostaniesz na tacy, zanim zdążysz zapytać. I za tym oczywiście stosowne obniżenie ceny :) Ale mimo jego dobrej woli, ten samochód sam gdzieś kupił na handel lub dostał w rozliczeniu. I o wielu problemach sam może nie wiedzieć.
-
Widzę, że poważna dyskusja się rozwinęła ;-).
Auto będzie robione całki nie ma, ale jest na granicy. Na pewno ponad 50% wartości auta będzie. (limit 70% z umowy).
W tej chwili do wymiany przód, ale tylko głównie plastiki i to co uderzyło z przodu + maska. Uderzenie z przodu było małe, sprawdziłem na nagraniu, zsuwałem się już kilka km/h w dól i dotknąłem na chwilę tej betonowej ściany tylko. Chłodnica i okolice są całe. Ja nie poczułem nawet wstrząsu w kabinie, żona też mówi, że było bardzo lekko. Podwozie - do wymiany wszystkie plastiki, sam silnik i jego konstrukcja nie jest tknięta. Naruszony jest jeden element (bardziej zarysowany) z "wózka zawieszenia" - będzie wymieniony na nowy. Nic więcej konstrukcyjnie nie jest uszkodzone. Osłony progów - plastikowe zniszczone, progi pewnie całe. Bak paliwa, wydech też jest do wymiany, bo wgnieciony jest + osłony termiczne i co w okolicy. W przyszłym tygodniu pewnie zaczną zamawiać części, bo jeszcze TU musi potwierdzić szkodę, bo >50% muszą przyjechać ponownie.
Jako, że auto zostaje i pewnie będę nim jeszcze jeździł długo (na to liczę), to może będę przez forum sprzedawał. Ktoś może będzie chciał zobaczyć fotki co było zniszczone, by nie było niedomówień.
https://ibb.co/tQxLvxL
https://ibb.co/WyKvywk
https://ibb.co/gJ0gMGk
https://ibb.co/1Zdnf2V
https://ibb.co/4dZ3Tgq
Na jednej focie jest pokazane miejsce - dlaczego wpadłem i jak było oznakowane. Uprzedzę pytanie - po środku nie było słupka, którego np. skosiłem. Droga wyglądała przed kolizja i po kolizji tak samo, doszły moje ślady hamowania tylko po, bo leciałem długo na tym żwirze. Na kamerce widzę, że hamulec wciśnięty miałem cały odcinek - ostatnie ok. 20-25 m od sygnalizatora do dziury, a droga mokra (deszcz padał) i posypana żwirem po budowie + jakieś kupki usypane były pod lewym kołem jeszcze przed dziurą...
Prawnie auto ma dalej status bezwypadkowe, lecz pokolizyjne. Czy wąsaty Janusz będzie cmokał kupując? Nie wnikam. Skoro wszystkie części będą nowe, wymienione, to nie czuję, by było to odczuwalne wyjątkowo przy negocjacji cenowej. Nawet za 6-10 lat jakby szło auto dalej w świat to cenę utrzyma pewnie bliską swoich kolegów z otomoto, wątpię by ta szkoda mocno zmieniła cenę. Poza tym pewnie dostanę poprawione reflektory, bez zacieków ;). +1 ;P
Po tej akcji po prostu odechciewa mi się za granicą jeździć w nocy, szczególnie po takich wiejskich krajach jak Słowacja...
Ciekaw jestem czy do lipca/sierpnia dostanę auto, chciałbym machnąć jakiś wyjazd na 2,5-4kkm za granicę znów ;).
-
Eeee tam, ledwo liźnięty. Ale Janusz cmokał będzie i sapał, że niemal kasacja.
-
Nikt nic nie będzie cmokał. Na rynku wcale nie ma tak dużo sprawdzonych i pewnych samochodów. Jak pokażesz pełną dokumentację z naprawy, sprzedasz bez problemów. A na razie rób i jeźdź jak nowym. Jeżeli podłużnice nie ruszone, to nie jest poważna szkoda. Nie dramatyzujmy.
-
Kilka miesięcy temu w Szczecinie na rozkopanej Kolumba do dwu metrowego dołu wpadł taksówkarz citroenem. Wiatr przewrócił tablicę, padał deszcz i siup.
Miał szczęście w nieszczęściu, bo przeleciał nad kręgami studzienki w dole. Także nie tylko za granicą takie "cuda" :) Ważne, że wszyscy cali i zdrowi, auto rzecz nabyta
-
Zależy kto. Miałem gościa co do prawie 30 letniego passata za 1000 zł przyjechał z miernikiem lakieru - zdjęcia dobrze pokazywały stan samochodu, zmęczony życiem, poobijany i porysowany, po kilku kolizjach. Niezbyt poważnych ale malowany w kilku miejscach był. Napęd bardzo dobry. Opis i zdjęcia były uczciwe. A gadał, cmokał jakby kupował samochód za 100000. Na końcu zaproponował 500zł. Na złomie dali 900zł.
-
Kurcze, niby nic a prawie całka. Fajnie to liczą. Napęd nie ruszony, zawias nie ruszony a 50%. Dobrze, że poduchy nie wypaliły. Kumpel Octavią najechal kiedyś przy minimalnej predkosci na studzienkę którą zahaczył łapą silnika. Wypaliły poduchy i napinacze no i pękło to mocowanie. Auto nie było już nowe i otarł się o całkę.
IMHO najgorzej jest sprzedawać krótko po szkodzie. Wtedy jest duże ryzyko, że z autem coś nie tak. Jak szkoda była kilka lat wcześniej, auto jeździło, opony mają kilka lat i są normalnie zużyte to luz. Zresztą... nikt nie każe sprzedawac januszom. Z tucsonem mi sie śpieszyło , pojechałem do komisu, Janusz cmokal, że porysowane i diesel i zaproponował jakąś kwotę. Salon Toyoty dawal dużo więcej. Pojechałem do dużego komisu sieciowego na aa.... Nie cmokali, specjalnie nie oglądali. Przejchali się, spytali co było z AC robione, dali tyle co salon i od razu wypowiedzieli OC które dopiero co było kupione więc jeszcze to mi wróciło.
Tak więc nie martw się za bardzo, autko bedzie jak nowe. Pogadaj, może Ci poliftowe lampy by wstawili?
Na końcu zaproponował 500zł. Na złomie dali 900zł.
Kciał 400 zarobić ;) Ja takich przepędzam od razu.
-
Widzę, że poważna dyskusja się rozwinęła ;-).
https://ibb.co/tQxLvxL
https://ibb.co/WyKvywk
https://ibb.co/gJ0gMGk
https://ibb.co/1Zdnf2V
https://ibb.co/4dZ3Tgq
Czy wąsaty Janusz będzie cmokał kupując? Nie wnikam. Skoro wszystkie części będą nowe, wymienione, to nie czuję, by było to odczuwalne wyjątkowo przy negocjacji cenowej. Nawet za 6-10 lat jakby szło auto dalej w świat to cenę utrzyma pewnie bliską swoich kolegów z otomoto, wątpię by ta szkoda mocno zmieniła cenę. Poza tym pewnie dostanę poprawione reflektory, bez zacieków ;). +1 ;P
Te zdjęcie i pewnie więcej dokładniejszych sobie zachowaj na dysku, bo jak kupujący w historii pojazdu znajdzie szkodę na tak dużą kasę, to na pewno będzie myślał, że dzwon był poważny, a tu tak naprawdę widać otarcia i lekkie deformacje plastików, który uczyniły koszt. Wtedy klient zobaczy sobie zdjęcia i będzie widział jak to wyglądało. Tu auto jest praktycznie w całości.
Ja mam zdjęcia rysek zderzaka ze szkody parkingowej, którą ASO forda wyceniło na 3000zł kilka lat temu, a to tak naprawdę było malowanie zderzaka w kolorze trójwarstwowym. Też ktoś mógłby pomyśleć, że nie wiadomo co się stało. A w kosztorysie naprawy mam miliony pozycji. Zdjęcie zderzaka, wypięcie czujników każdego z osobna, wyjęcie listwy ozdobnej, wypięcie zapięcia, zapięcia zapięcia, czyszczenie, malowanie, a potem wszystko jeszcze raz w odwrotnej kolejności. Absurd, ale wszystko liczone w częściach roboczogodzin.
Zwykły malarz wziąłby pewnie z 700.
-
No to raczej skończyło się na strachu :cheesy:. Ciekawe, jakie odszkodowanie zaproponowałby rzeczoznawca bez wpływu ASO i ile dla handlarza warte jest auto w tym stanie.
-
Kurcze, niby nic a prawie całka. Fajnie to liczą. Napęd nie ruszony, zawias nie ruszony a 50%. Dobrze, że poduchy nie wypaliły. Kumpel Octavią najechal kiedyś przy minimalnej predkosci na studzienkę którą zahaczył łapą silnika. Wypaliły poduchy i napinacze no i pękło to mocowanie. Auto nie było już nowe i otarł się o całkę.
IMHO najgorzej jest sprzedawać krótko po szkodzie. Wtedy jest duże ryzyko, że z autem coś nie tak. Jak szkoda była kilka lat wcześniej, auto jeździło, opony mają kilka lat i są normalnie zużyte to luz. Zresztą... nikt nie każe sprzedawac januszom. Z tucsonem mi sie śpieszyło , pojechałem do komisu, Janusz cmokal, że porysowane i diesel i zaproponował jakąś kwotę. Salon Toyoty dawal dużo więcej. Pojechałem do dużego komisu sieciowego na aa.... Nie cmokali, specjalnie nie oglądali. Przejchali się, spytali co było z AC robione, dali tyle co salon i od razu wypowiedzieli OC które dopiero co było kupione więc jeszcze to mi wróciło.
Tak więc nie martw się za bardzo, autko bedzie jak nowe. Pogadaj, może Ci poliftowe lampy by wstawili?
Na końcu zaproponował 500zł. Na złomie dali 900zł.
Kciał 400 zarobić ;) Ja takich przepędzam od razu.
Ponegocjować niby zawsze można, ale czasem to już ręcę i cycki opadają. Samochód był technicznie zdatny do jazdy. Kuzynka nim jeździła do pracy itd. Ale jak dali firmowy to ten był jej zbędny. Chciała zezłomować ale przekonałem ją, że może jeszcze ktoś go kupi na dojeżdżanie do pracy. Ale po tym Mirku odpuściłem sobie.
-
Moim zdaniem to powinno być robione z OC zarządcy drogi.
Na oko widać, że miejsce było źle oznakowane.
Nie to że wcale nie oznakowane ale źle, wprowadzało w błąd.
Może ktoś zabrał barierę albo się przewróciła itp. ale to nie kierowcy wina.
Jak by ktoś jechał szybciej to mogło by się skończyć znacznie gorzej.
-
Policja powiedziała, że moja wina, mam obowiązek zatrzymać się w każdych warunkach. Skończyło się mandatem 20Euro, bo 3x się z nimi kłóciłem o fakt tego, że chcą mi dać mandat za takie coś. Sami przyznali, że powinno być to zabezpieczone, ale mandat się należy. Podważali ile jechałem, jak policzyłem im odległość i drogę hamowania na mokrej to właśnie powiedział: Pan już nic nie mówi, mandat za takie coś jest do 50Euro i koniec znacie.
Wiem, że w takich akcjach w Polsce bywa czasami, że mając AC i tak zrobią z AC, a potem ubezpieczyciel zrobić może regres na drogowcach, ale nie zawsze się uda, a szkoda z AC i tak jest. Podobny przypadek - pijany wjedzie i z UFG powinni robić szkodę, bo jego OC nie działa jak pijany. A UFG nie wypłaci, bo jest AC to z niego trzeba zrobić. Czytałem o takich przypadkach. I tak zaraz chcę z prawnikiem pogadać, czy coś się jeszcze da ugrać, może coś z OWU przeoczyłem, ale na razie chcę mieć potwierdzenie rozpoczęcia naprawy.
Chociaż przyznam, że podejrzałem sobie Adventure w wersji 4x4, no mogła by być Lunar Rock/Urban Khaki, zamiast tej mojej ;), ale trzeba realizować inne marzenia niż nowe auto co 3 lata :P
-
pijany wjedzie i z UFG powinni robić szkodę, bo jego OC nie działa jak pijany.
OC komunikacyjne zawsze działa - TU ma obowiązek zapłacić poszkodowanemu i najwyżej ściągać te środki od sprawcy, ale nie ma prawnej możliwości żeby TU odpowiedzialne OC nie zapłaciło uzasadniając to pijanym sprawcą.
-
Jak chcesz długo jeździć to w ogóle nasza dyskusja nieadekwatna,
A po 10 latach i więcej z każdym rokiem auto będzie bliższe cen rynkowych.
-
Zobaczymy co życie przyniesie, jednak wersja adventure z 4x4 ciekawsza, a plugin jeszcze bardziej, ale jest dużo więcej fajnych rzeczy do kupienia niż kolejne podobne auto :). Na razie czekam na rozpoczęcie naprawy, drugi przyjazd rzeczoznawcy w środę, a zaraz żegnam się z zastępczym autem, to już 2 tygodnie :).
-
Może rozważ Lexusa, ciszej, szybciej i ładniej, czego Ci życzę ;).
-
Jako drugie auto do zabawy rozważam bardzo pewnie "coś" z dwoma miejscami, ze szmacianym dachem, więc na pewno nie ciszej :-). A na RAV4 czekam z utęsknieniem :) mam tylko nadzieję, że nie do września :P.
-
No i wieści są takie, że auto będzie... za pewnie 2 tygodnie do odbioru. Wszystkie części na miejscu, tylko na wózek i jakaś osłonę podwozia chwilę muszą poczekać. Jak będą składać to będą dzwonić. Skala do wymiany jak wcześniej - cały przód + podwozie :).
-
Nieźle. Ja na sam zderzak czekałem blisko 2 miesiące:D
-
Dokładnie, też jestem w szoku. Od zgłoszenia do odbioru (zderzak) wyszło 2 miesiące i u mnie.
-
Poprawiła się sytuacja z łańcuchem dostaw.
-
Jak się skończy, to uwierzę ;) Życzę jak najlepiej i najszybciej, ale bym do końca się nie nastawiał na tak szybką naprawę. Same przepychanki z ubezpieczycielem będą trwały.
-
Przepychanki klepnięte chyba. Był drugi raz ubezpieczyciel do oceny, bo wyższe koszty. Brak wstrzymania. Jak usłyszałem, że 2 tygodnie to powiedziałem, to za 2 tygodnie zadzwonię. Uprzedzili mnie, że prędzej oni się odezwą do mnie niż ja za 2 tygodnie :), więc brzmi to pewnie. Czekam...
-
Auto odebrane! Wszystko fajnie wymienione. Od dołu auto (oprócz tego, że wszystko jest zardzewiałe, zgnite, no po prostu zawieszenie trzyma się na samej rdzy. Toyota to jednak gniot i trzeba położyć 10 warstw wosku 400 kg dodając do podwozia*) wygląda rewelacyjnie. Wszystko nowe lśniące jak z fabryki. Podnieśli auto, pokazali wszystko co wymienili. Potem przód, bok itd. Kilka osób opowiadało co zrobiono. Toyota w Łysomicach (obok Torunia) - wyszło naprawdę sympatycznie.
Z największych rzeczy wymienionych (koszty z głowy, przybliżone):
wózek osi/sanki przód - ok 10k
reflektory - 6,5k *2
wydech środek - 6k
zderzak i otoczenie 2-4k (ciężko ocenić - dużo elementów).
chłodnice falownika + mocowania, węże
znaczek T - 1,7k :), bez radaru, on przeżył.
węże od klimy, bo też puściła
Nie pamiętam, czy nowy błotnik, czy malowany tylko, drzwi też malowanie prawe - nie wiem czemu, zapomniałem zapytać gdzie była rysa.
Bak paliwa nie wymieniony, tylko osłona i obejmy.
Łącznie wyszło za naprawę w kosztorysach chyba 78, a fv 73-75 - nie pamiętam dokładnie (brutto).
Dostałem opcję, że mogę wziąć co chcę ze złomu, a że większość rozwalona, to 2 reflektory i grill wziąłem, z dziećmi rozbierałem lampę, by pokazać co jest w środku ;-), drugi reflektor na olx może pójdzie, bo wygląda lepiej ;). Ten basic LED, to jest, że są same LEDy rzeczywiście, nie ma tam żadnych żarówek.
Śmignąłem pod 170kmh, zrobiłem już prawie 400 km i nic nie stuka, nic nie puka, żadnych wibracji. Aż się przyjemnie jeździ ;-).
*żarty mi się włączyły - rdzy jest praktycznie ZERO. Nalot oczywiście gdzieś jest, ale to co wystaje poza osłonami (półosie itd) na pewno nie wygląda to tak jak na youtube pokazują.... Autem będę jeszcze lata jeździł, na pewno nie będzie się bawił w powłoki, bo to co jest w zupełności wystarcza.
-
No to super szybko naprawa im poszła.
-
Dostałem opcję, że mogę wziąć co chcę ze złomu, a że większość rozwalona, to 2 reflektory i grill wziąłem, z dziećmi rozbierałem lampę, by pokazać co jest w środku ;-), drugi reflektor na olx może pójdzie, bo wygląda lepiej ;). Ten basic LED, to jest, że są same LEDy rzeczywiście, nie ma tam żadnych żarówek.
No to ciekawe , bo w przypadku w Kielcach ASO nawet nikt nie chciał ani jednego słowa powiedzieć czy chcę mieć opcję. Nieźle u was traktują.
-
Podnieśli auto, pokazali wszystko co wymienili. Potem przód, bok itd. Kilka osób opowiadało co zrobiono. Toyota w Łysomicach (obok Torunia) - wyszło naprawdę sympatycznie.
... aż podejrzane że tacy mili, coś musieli ukręcić na boku. ;)
Gratulacje powrotu auta do żywych i szerokości :)
-
...ciekawe to mają te rozpiski. Tu zderzak i otoczenie 2-4k, a u mnie wymiana przedniego naście tysięcy kosztowała PZU

-
Super wieści. Gratulacje.
Gdybyś jednak myślał o zmianie to Bronco wchodzi do sprzedaży i to za dobre pieniądze :D.
Będzie tego jeździło więcej niż Toyot, bo cena naprawdę atrakcyjna ;).
-
Super wieści. Gratulacje.
Gdybyś jednak myślał o zmianie to Bronco wchodzi do sprzedaży i to za dobre pieniądze :D.
Będzie tego jeździło więcej niż Toyot, bo cena naprawdę atrakcyjna ;).
Zamiast RAV4 za 200 tysięcy Ford Bronco, w bardzo dobrej „konkurencyjnej” cenie od 419 tysięcy…
To już wolę Jeepa Grand Cherokee od 404 tysięcy
-
No to super szybko naprawa im poszła. 
Też jestem w szoku, przy odbiorze kluczyków mówię, że planowałem urlop na sierpień, bo nie liczyłem, na takie tempo.
Dostałem opcję, że mogę wziąć co chcę ze złomu, a że większość rozwalona, to 2 reflektory i grill wziąłem, z dziećmi rozbierałem lampę, by pokazać co jest w środku ;-), drugi reflektor na olx może pójdzie, bo wygląda lepiej ;). Ten basic LED, to jest, że są same LEDy rzeczywiście, nie ma tam żadnych żarówek.
No to ciekawe , bo w przypadku w Kielcach ASO nawet nikt nie chciał ani jednego słowa powiedzieć czy chcę mieć opcję. Nieźle u was traktują.
W Gdańsku mnie źle traktują to chociaż w Toruniu lepiej. Od zakupu miłe wspomnienia i gdybym miał po drodze wolałbym tam dać zarobić na przeglądach niż w Gda. No cóż ;).
Inna sprawa, że na naprawie nie powinienem się wzbogacić, odzyskać tylko to co utraciłem, więc dawanie starych części - nie powinno mieć miejsca. Tu mnie zaskoczyli. Sami zaproponowali.
Żałuję, że wydech nie wszedł, leciutko tylko zahaczony, a nowy 5 albo 6k.... :), na Allegro z pocałowaniem by poszedł. Ale brudny (zardzewiały, bo nie zabezpieczony woskiem do tłumików ;-) ) i długi, więc odpuściłem.
...ciekawe to mają te rozpiski. Tu zderzak i otoczenie 2-4k, a u mnie wymiana przedniego naście tysięcy kosztowała PZU 
Dolicz do tego znaczek T - 1,7k, jakieś listewki, atrapa grilla - 800 zł chyba itd. Mam 6 stron wykazu części, czynności, a FV ma 3 albo 4 strony wykazu. Jest na co patrzeć.
Swoją drogą żałuję, że go nie znalazłem w czeluściach złomu... fajna pamiątka.
Super wieści. Gratulacje.
Gdybyś jednak myślał o zmianie to Bronco wchodzi do sprzedaży i to za dobre pieniądze :D.
Będzie tego jeździło więcej niż Toyot, bo cena naprawdę atrakcyjna ;).
Forda miałem z TDCI, mam dosyć sadzy na całe życie już ;).
Super wieści. Gratulacje.
Gdybyś jednak myślał o zmianie to Bronco wchodzi do sprzedaży i to za dobre pieniądze :D.
Będzie tego jeździło więcej niż Toyot, bo cena naprawdę atrakcyjna ;).
Zamiast RAV4 za 200 tysięcy Ford Bronco, w bardzo dobrej „konkurencyjnej” cenie od 419 tysięcy…
To już wolę Jeepa Grand Cherokee od 404 tysięcy
Prawie jak za darmo ;). 419k już bym lepiej zagospodarował niż w blachę z 4 kołami ;).