A ja myślę, że taktyka Toyoty jest właściwa. Z psychologicznego punktu widzenia wyrwali kawałek tortu, tyle ile mogli z nas wycisnąć i raczej bardziej im teraz będzie zależało na tym aby utrzymać tą swoją ćwiartkę. Za dwa lub trzy lata wprowadzą jakiś hicior i tym zwabią klientów. A co do tańszych aut = mogłem sobie kupić Skodęi nie mieć kredytu, ale kupiłem Toyotęi kredyt mam, myśle o nim, cholera mne toczy ile jeszcze rat, bojęsie o mojego szerszenia, troszczęsięo niego, dokupuje mu różne cacuszka ( nie mylić z cycuszkami :P ), nie pozwalam nikomu go prowadzić ( wała ) i codziennie patrzęczy stoi za oknem! Suma - sumarum dobro ciężko zapracowane, które nie daje spokoju cieszy jeszcze bardziej dodatkowo dowartościowując właściciela :-D A jak wiemy stres wg. najnowszych badań amerykańskich psychologów jest czynnikiem pozytywnym :D
Tak więc jestem happy jak i wszyscy właściciele Toyot!!!