Witam
też wpadłem na to, żeby zabytkiem jeździć na frytce. :wink:
Tyle, że trochę się boję - przebieg mam jaki mam, a poza tym nie stać mnie na remonty pompy itp. Czytałem na ten temat dość dużo na forum mercedesa, no i ludziska jeżdżą, tyle, że z reguły silnikami wolnossącymi. Nie wiem jak to turbo stareńkie (dotychczas odpukać bez regeneracji - orginał) by to zniosło.
Poza tym inna gęstość, konieczność instalacji podgrzewacza i drugiego zbiornika (żeby problemów nie było zimą/jesienią). Do tego dochodzi fakt, że skład chemiczny OR wypłucze syf ze zbiornika i będziesz mieć niespodziankę koniec końców. Filtr paliwa, przewody przeżerane przez OR i świece to podstawowe wydatki jeśli chodzi o dłuższą jazdę na OR. Tyle, że ekologiczniej się jedzie

Chwilowo jeszcze ceny paliwa nie różnią się zbytnio od cen oleju, a ja aż tyle nie jeżdżę, więc w OR się nie bawię.
Pozostaje jeszcze aspekt prawny jazdy na OR, tzn: policja nie zbada, na czym się jedzie, ale w razie podejrzenia popełnienia przestępstwa mogą wysłać notkę do US. W niemcach nie ma tego problemu, ale tu jest bolanda i nikogo to nie powinno dziwić, że ktoś się przy*******ć może. Jeśli bardzo chcecie koleżanki i koledzy taniej jeździć, to proponuję wydać 300 zł na cb radio, dorwać kanister minimum 20l i przewód gumowy 3/4 cala 1,5 metra i kupować oszczędności (jest to mój plan awaryjny jak paliwo znowu skoczy). Zresztą, o zaletach cb abstrahując od w/w oszczędności pisać nie muszę...
Na koniec zaznaczam: w sprawach jazdy na OR jestem teoretykiem opartym na wiedzy innych (forum mietka i internet) i nie chcę nikogo zniechęcać. Tak czy inaczej, jeśli chce się jeździć na OR dłużej, należy autko do tego odpowiednio przygotować i nie testować raczej zimą. Jeździć się da, o czym mogą świadczyć auta choćby w USA, mające często przebiegi rzędu 100kkm na czystym OR.