Witajcie,
Pragnę kontynuować wątek dotyczące oleju w mojej AVE bogatszy o nowe fakty...
Po wymianie oleju, wlaniu mineralnego Toyota 15W40 postanowiłem sprawdzić czy samochód faktycznie bierze olej. Po przejechaniu 1500 km na bagnecie ubyło ok. 1 cm oleju. Znajomy mechanik poradził mi ażebym wybrał się do salonu Toyoty i zgłosił całą sytuację. To co tam zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania... chamstwo, kłótliwość i nerwowość pracowników tego salonu była wręcz nie do opisania. Powiedziałem miłym tonem, że czytałem w I-necie, że Toyota wypuściła wadliwe serwie silników VVT-i / dowiedziałem się o tym na TYM forum /, a Pan na to "Ja tu pracuję, czy Pan?", cóż gratuluję kultury... Powiedziałem temu miłemu Panu, że uzyskałem w tym salonie informację, że gwarancja na silnik wynosi 7 lat, ten zaś na to, że nie ma takiego czegoś, chciał wręcz powiedzieć, że jestem głupi... widocznie boli go to, że musi pracować za innych, bo kilku pracowników jest na urlopie... Powiedziałem mu o możliwości zgłoszenia tej wady do TMP po 3-krotnym wykazaniu ubytku oleju - pracownik potwierdził ową informację. Zabrał samochód / pomijając fakt, że nie zapytał się czy w samochodzie nie ma żadnych wartościowych rzeczy, a w dokumencie serwisowym owa rubryka istnieje lecz wybaczyłem - pomyślałem nie będę się "czepiał" /, dolał olej poczym Panowie z ASO obliczyli ubytek 0,5 l na 1000 km - czy to aby normalne? - zapytałem, Pan na to, że jest to w normie. Powiedziałem miłemu Panu, że stukłem lampe w mojej AVE i kupiłem ową lampę w niemczech w SALONIE w Dreźnie za 70 euro i pisało na niej "Made in Poland", wtedy zaczęły się wywody o Polakach za granicą, o jakości obsługi o płacach, zamiennikach etcetera, etcetara... Wracając do tematu 500 ml ubytek oleju został dolewany 2 godziny - aby nie za długo? Nakreśliłem temu samemu Pan, iż wybieram się do Hiszpanii / ok. 3000 km /, zapytałem się co mam robić, bo przecież oleju dolewać nie mogę bo kto wtedy poświadczy mi, że olej był dolewany w ASO i wyda stosowny dokument i zapis do bazy, Pan mówi, żebym kupił olej i woził ze sobą - pomyślałem kupiłem samochód osobowy czy TIR-a? Gdy owy "serwisant" zniknął z pola widzenia ponownie zapytałem się innego pracownika czy to aby normalne, że praktycznie nowe auto z przebiegiem 71 000 km bierze tyle oleju, On stwierdził, że raczej nie - widać jest bardziej "wtajemniczony" od poprzedniego. Nie pozostaje mi nic innego jak jeździć, jeździć, jeździć, dolewać oleju w ASO / tak jeszcze 2 razy /, żeby TMP mogła stwierdzić, czy samochód nadaje się do naprawy w ramach owej "gwarancji" - oczywiście na koszt TMP. Rozmawiałem również, że znajomym posiadaczem T22 tyle, że D4D, stwierdził, że tyle oleju ile wlewa, tyle wylewa.
Czy ktoś może podzielić się swoimi spostrzeżeniami na ten temat? Jak wygląda faktyczne spalanie oleju w T22 z silnikiem 1.8? Czy auto ma prawo brać olej i to w takiej ilości? / przypomnę 500 ml / 1000 km (1 cm na bagnecie) /
PS. Pozdrowienia dla owego Pana z ASO
