Problem być może leży w wychowaniu. W Polsce wielu osób zupełnie nie razi złodziejstwo, nie takie jawne, ale zawoalowane. Mam na myśli kupowanie wszelkiego rodzaju "załatwianych" towarów, "od kolegi", na giełdzie, etc. W 99% przypadków pochodzenie towaru jest conajmniej watpliwe, jednak ludzie kupują bo jest taniej, a "potem sięzobaczy".
W krajach zachodnich, przeciętny obywatel nie kupi po prostu auta lub części niewiadomego pochodzenia, a organy ścigania są dużo skuteczniejsze niż u nas.