Długo się zastanawiałem czy opisać cała przygodę ale doszedłem do wniosku, że i towar mało chodliwy i wartość aut raczej niewielka a i wiedza z pewnością nie do końca tajemna ...
Otóż zdarzyło się, że Camry się zatrzasnęła (zamknęła) z kluczykami w środku - odległość od II kompletu 120 km.
Próby z otwarciem były przeróżne - maska, bagażnik, zamki - bezskutecznie. Szyby również nie dały się "siłą" opuścić. Zbicie i zniszczenie czegokolwiek nie wchodziło w grę.
Demontaż uszczelek przy szybach drzwi przednich (tych z chromowanymi listewkami) nie dał rezultatu. Dostęp do "wnętrza" drzwi owszem był ale w żaden sposób nie można było zahaczyć o cokolwiek i otworzyć - fakt: próbujący nie rozbierał wcześniej drzwi i nie znał konstrukcji cięgien.
Gdzieś po godzince auto udało się otworzyć

Czas otwarcia - 2 min. otwierający - 17latek - dotychczas nie karany

do tego zupełny laik motoryzacyjny.
Do otwarcia posłużył 1 pręt/drut "wykręcony" z siatki ogrodzeniowej długości 1,5 m.
Odpowiednio zagięty na końcu drut wprowadza się przy tylnym słupku odchylając siłą drzwi tylne (nie dużo ale troszkę puszczają) i przebijając się między drzwiami i uszczelką. Drut bez większego problemu wchodzi do środka auta. Potem to już tylko kilka chwil i prób z lekko chodzącym "bubkiem" z czerwoną naklejką tuż powyżej wewnętrznej klamki i po chwili drzwi otwarte! Dosłownie niecałe 2 minuty zupełnego amatora - poziom zabezpieczenia auta zatem żaden ...
A całość opisuję na wypadek gdyby komuś z Was przytrafiło się zatrzasnąć kluczyki.
I tak na marginesie - nadal nie mogę za pomocą kluczyka zamknąć/otworzyć auta - tylko pilot.
Poprzedni właściciel nigdy ine używał kluczyka i zamki odmówiły posłuszeństwa - bagażnik działa.
Smarowanie nie pomaga :(
Macie jakieś pomysły?