Odpowiadam calosciowa, na tych kilka postow.
Jak to co? W ramach rekojmi musza w przeciagu 2 tygodni usunac usterke. Jesli tego nie zrobia, maja obowiazek wymienic auto na nowe. Oczywiscie nie beda chcieli tego zrobic, wiec sprawa trafi do sadu, itp...
Chce Toyote scignac za caloksztalt, nie tylko za to, ze autko bierze za duzo oleju.
Tego jest sporo:
- parujaca tylna lampa (wymieniona)
- luszcaca sie kierownica (wymieniona)
- pare roznych odstajacych plastikow (wymienione)
- drgajace lusterko wsteczne (wymienione, ale dalej drga) - okazuje sie, ze drga przy roznych predkosciach obrotowy, szczegolnie dgy mocno wcisne pedal gazu
- trzaski nad drzwiami kierowcy (wymieniona uszczelka)
- alarm, ktory wzbudza sie od odblokowaniu go ?!?! za czwartym razem jak im powiedzialem (aso), ze problem lezy gdzie indziej wg. mnie, elektryk stwierdzil ze oni nie montuja tego typu alarmu i mam jechac tam, gdzie kupilem auto ?!?!
- troche roznych trzaskow i drgan pojawiajacych sie od czasu do czasu, a ktore nie chca sie uparcie ujawnic gdy przyjade do aso

- raz zamilklo mi radio, w sensie gralo cd i nagle cisza, ale widze ze cd dalej "leci", wiec przelaczylem na radio i dalej cisza. Po wylaczeniu silnika i ponownym jego wlaczeniu (minelo kilka godzin od postoju), radio zaczelo ponownie grac.
Generalnie, auto mnie strasznie irytuje, szczegolnie ze wydalem 86000 PLN na nie, no i marka, ktora powinna zobowiazywac, a jest jak kazdy widzi.
Dla niektorych to moze nie jest duzy wydatek, te 4-5 literki od przegladu do przegladu. Dla mnie nie jest, ale tu chodzi o usterke.
Jesli sie okaze, ze po 100kkm/3 latach gwarancji poleci mi turbina wlasnie z powodu braku chlodzenia albo cos innego w silniku, to bede sobie plul w brode, ze wczesniej nie wymusilem na Toyocie naprawy usterki.
W aso zalewaja rozne oleje, glownie Castrol i Mobil. Moja Ave łyka je oba, bez roznicy. Widac jej smakuja...