Bartek72
Zasada jest taka, że jak chcą ukraść to na 100% ukradną i żebyś zalał wnętrze auta betonem to i tak zawsze są lawety, na które auto sięwciąga i ....
Ale te metody dotyczą raczej aut znacznie roższych i nietuzinkowych.
Przy masówkach raczej wygląda to tak że jak złodziej jsiada, mota nie może odpalić, zostawia i idzie dalej bo obok jest kilka następnych które można odpalić bez problemu.
Osobiście uważam że wszystkie zabezpieczenia fabryczne to wielki pic na wodę, a pierwszymi klientami nowych wynalazków antykradzieżowych są złodzieje aut.
Ja preferujęzasadę"pstryka" własnej roboty, umieszczonego w innym niż standardowym miejscu. Polega to na tym, że tylko ty wiesz gdzie on sięznajduje i tylko tobie jest on znany, a dodatkowy ukrytry przełącznik pozwala na zamknięcie obwodu na czas wizyty w serwisie. Można zamiast pstryka zrobić przecież kontaktron i pobudzać go magnesem i wtedy jest jeszcze łatwiej. Nic nie przełączas tylko dotykasz magnestm "gdzieś" i autko gotowe do drogi. A fabryczne tak ale dla zmyły.
A do blokady samoróbki są raptem potrzebne graty za 20 może 30 zł i ze dwie trzu godzinki roboty.
Mi także chciano kiedyś ukraść auto. Po rozwierceniu zamka kierowcy, pasażera, wybiciu szyby rozwaleniu stacyjki, przekręceniu jej na zapłon , obejściu fabrycznych zabezpieczeń.... wielka

. Był mój mały pstryk, który uniemożliwił złodziejom odjechanie autem.
No to zaszalałem i sięrozpisałem.
Dziekujęza uwagę :D :D