Najpierw odpowiedź dla Alana: przy włączeniu radia po nocnym postoju najpierw jest kawalek z innej stacji lub tak jakby resztowka z momentu wyłączenia radia i dopiero zaczyna grać właściwa stacja. Także w czasie jazdy wskakuje na dosłownie pare sekund inna stacja. Kiedyś w trasie myślałem, że to cb radia tirów sięnakładają, ale ostatnio jest coraz częściej i nie cb a inne stacje. Aby to zdiagnozować trzeba oddać radio do właściwego serwisu. Czyli wymontowywują i wysyłają w moim przydaku do fujitsu-siemensa, miesiąc czekać i niemałe koszty. Na miejscu moga jedynie sprawdzić podłączenie kabelków, co mówiąc szczerze podejrzewam, ale do tej operacji nie doszlo....
Jak wspominałem zdecydowałem sięna Bielany, bo od kilku lat obsługują nasza małą firmową flotę. Tam są auta kupowane i tam serwisowane. Ostatni kontakt z nimi to zakup w maju nowego Yarisa i od tamtej pory nie było potrzeby, do wczoraj. Wszelkie płatne naprawy były zawsze wykonywane na tzw fakturęprzelewową. I tak cały szczęśliwy opowiedziałem miłemu Panu co mnie gryzie i zaczął to wstukiwać do kompa. Pierwsze podejrzenia już mnie naszł kiedy zaczął mnie wypytywać gdzie było auto serwisowane, jakie miało usterki, co było dokładane. Przecież wszystkie te informacje zawsze były w komputerze. Tuż przed podpisaniem zlecenia, na w sumie nieduża, orientacyjną, kwotę300zł upewniłem sięczy jak zwykle dostanęfakturęna przelew. Pan od razu odpowiedział, że nie. Ja no to, że zawsze było i że to nie jest jedyne auto tu serwisowane. Zaczął coś gmerać w kompie i mówi, że nie, ale poprosił o nazwęfirmy i jak znowu postukał to mówi, że nie będzie przelewu i nigdy nie było. Ale w międzyczasie jeszcze sięupewnił jaki to samochód, ja mówię, że Yaris, a on zdziwiony, że nie Lexus (no bardzo bym chciał). Okazało się, że pod firmą był wpisany tylko ten Lexus i żadnej historii. Kierownika już nie było i on nic biedny nie może zrobić.
W sumie mogłem zlecić te naprawe, zapłacić gotówką... ale poszło o zasadę. Tak sięskłada, że na przeciwko mojej uczelni otworzyli salon i serwis Toyoty - Żerań, filia Marek. Ale tam jako nowy klient byłbym potraktowany na zwykłych warunkach. Wiec gonie sięna te Bielany, z założeniem, że stracę3-4 godziny na czekanie i.... też jestem potraktowany jak klient z ulicy. A mogłem rano odstawić, po całym dniu odebrać, rozliczyć sięi byliby wszyscy zadowoleni.
Dziś miała być poważna rozmowa z kierownikiem i właścicielami salonu i podziękowanie za współpracę. Jestem ciekawy co zrobią, żeby nie stracić klienta flotowego.
Pozdrawiam!